Mój początek jako selfa

Część 1

Jest taka książka, od której zaczęła się moja przygoda selfpublisherki.

Ta była pierwsza książka i jak dotąd pozostała najgrubsza. Ponad 400 stron!

„Kalejdoskop zmysłów”, to po części autobiograficzna historia, bo wiele z tego, co w niej opisuję, oparłam na faktach.

Ale od początku.

Obecnie napisanie książki zajmuje mi około miesiąca do dwóch. „Kalejdoskop zmysłów” pisałam ponad rok! Dlaczego?
Pisałam ją, traktując jako odskocznię w baaardzo, ale to bardzo ciężkich czasach.

Pracowałam w lokalu gastronomicznym, który prowadziliśmy z mężem. Było przekichane, bo po pierwsze straciłam serce do bycia gastronomem i zmęczyłam się blisko dwudziestoma latami obsługiwania ludzi. Żeby nie było, że mam coś do klientów! O nie. Ja po prostu zaczęłam się jarać pisaniem książek i zaraz Ci opowiem, jak bardzo!

Pisałam w każdym momencie

Dochodziło do takich paradoksów, że pisałam w ubikacji. Za biurko (czy raczej blat) służył mi zamknięty sedes. Siedziałam na odwróconym wiaderku po żelu morelowym i siekłam w klawisze jak szalona.

Przerwy robiłam w momencie gdy:

  1. przyszło sporo klientów i byłam zmuszona oderwać się od pisania, by ich obsłużyć
  2. brakło szkła lub porcelany i wtedy biegłam na zmywak
  3. ktoś musiał skorzystać z WC (najgorsze, gdy trafiła się „dwójka” 😉 )

Pisałam o każdej porze dnia

  1. rano, nm wstała rodzina
  2. później, gdy wyprawiłam wszystkich z domu, a przed wyjazdem do pracy
  3. w pracy (patrz wyżej)
  4. po pracy, gdy prowadziłam dzieci na zajęcia dodatkowe i „zmuszona byłam” (ha ha!) zaczekać na nie pod salą
  5. przed snem, w łóżku, z laptopem na kolanach

I napisałam „Kalejdoskop zmysłów”, w którym stworzyłam bohaterkę na swoje podobieństwo

  1. pyskatą i zadziorną, bo sama nie należę do potulnych kobiet
  2. twardą, a zarazem miękką, bo mięknie w ramionach mężczyzny, ale tego, którego sama wybierze
  3. wierną i tutaj nie będę rozwijała podpunktu 🙂

Przygód przy wydaniu tej książki miałam za dużo!

  1. uczyłam się wszystkiego, co związane z wydaniem książki
  2. sknociłam (odrobinę) okładkę, ale ten błąd popełniłam jeszcze nie raz
  3. wybrałam drukarnię, która zrobiła mnie w bambuko
  4. powinnam była skrócić książkę, bo ponoć lepiej sprzedają się krótsze
  5. źle wyznaczyłam sobie terminy premiery 

Mówiłam Ci tutaj o tej książce

CIĄG DALSZY NASTĄPI

Dodaj komentarz