Piekło zmysłów cz. 53

Na niedzielny poranek, do niedzielnej kawki 🙂 

Powiem Wam, że Przemek to jeden z tych bohaterów, którego ciężko utrzymać w ryzach. To, co wyprawiał w poprzednimodcinku, było nieplanowane, a to co planuje on sam, wymyka sie fabule 🙂
Trudno, dopasuję to jakoś. Przecierz nie będę narzucać mu swojej woli 🙂

Przypominam też, żeta część książki zazębia zazębienia się z częścią książki “Kalejdoskop zmysłów”. Polecam przeczytanie najpierw jej, bo to tom pierwzy!

 

Rozdział pięćdziesiąty trzeci

Głód

Stałem z więdnącym fiutem i patrzyłem na jej załzawioną twarz.

Zrobiłem to! Jakby tego nie nazywać, to właśnie ją zgwałciłem. Oralnie, ale jednak.

Czy czułem wyrzuty sumienia? Tak.

Czy miałem ochotę na więcej? Jak jasna cholera!

Urwałem kawałek papieru toaletowego i otarłem jej policzki i usta. Była śliczna, mimo rozmazanego tuszu do rzęs i zaczerwienionych oczu. Starałem się zetrzeć ciemne smugi spod oczu i nawet nie próbowałem powstrzymać uczucia zachwytu. Byłem zszokowany siłą doznań, których właśnie doświadczyłem. To było tak intensywne, jak seks z Kasią.

Znów mi stawał, gdy miałem bezwolną Marlenę w zasięgu ręki, czy raczej fiuta.

Zrobić to jeszcze raz? Nie, zbytnio ryzykowne i tak przegiąłem na całego.

Podciągnąłem spodnie, wciskając półwzwód pod materiał, zapiąłem rozporek. Poprawiłem sukienkę Marleny, chowając kusząco sterczące piersi.

– No dziewczyno, toś mnie podjarała, jak jasny gwint – mruknąłem, podnosząc z podłogi telefon. – I kto by przypuszczał, że spotka mnie coś takiego?

Wysłałem wiadomość do Agnes wiedząc, że przyjaźni się z Marleną.

Ratuj mnie! Jestem w restauracyjnej ubikacji. Ledwie kontaktuję!” i dołączyłem lokalizację położenia. Chciałem zostawić przy niej telefon, ale doszedłem do wniosku, że mogą go nie zauważyć i zostawić. Schowałem go do kieszeni, oparłem Marlenę o ścianę i wyszedłem z kabiny, zamykając za sobą drzwi. Ochlapałem twarz zimną wodą, przyjrzałem się sobie w lustrze i ni cholery nie byłem w stanie zapanować nad uśmiechem. Trudno.

Zabawa w sali trwała w najlepsze. Przywitał mnie wybuch śmiechu w momencie, gdy wracałem do stolika. Badawczy wzrok Moniki spoczął na mnie na dłuższą chwilę, jakby chciała wysondować, dlaczego zniknąłem na tak długo. W odpowiedzi puściłem jej oko, po czym opadłem na krzesło i sięgnąłem po kieliszek z brązowym płynem, pewnie whiskey.

– Marlena do nas dołączy? – zapytał po angielsku Grzesiek, Thomas przytaknął mu gorliwie.

Obu szkliły się oczy, a źrenice były tak rozszerzone, że praktycznie przykryły tęczówkę. Musieli być już mocno nawciągani. Pewnie koka, bo poniżej koki nie zeszliby raczej.

– Marlena zaległa w łazience i nie chce wyjść – odparłem, czując przyjemne mrowienie w podbrzuszu na myśl o tym, co mógłbym z nią teraz robić. – Chyba przesadziłaś z tym, co jej podałaś – zwróciłem się do Moniki, ta w efekcie poczerwieniała na twarzy.

– Na pewno nie – odparła obrażona.

Panowie jak na komendę spojrzeli na nią. Grzesiek skrzywił się z niesmakiem, Thomas z wyrazem dezaprobaty i pogardliwie uniesionymi brwiami, opuścił wzrok na swoją szklankę, zakołysał nią, kostki lodu zadźwięczały, obijając się o szkło.

Wiedziałem, że taki obrót spraw nie jest dla niej pozytywny. Jako organizatorka imprezy zawiodła częściowo i choć ja bawiłem się wybornie, to koledzy z wyższego szczebla poczuli się najwyraźniej zawiedzeni.

Po około pół godzinie do naszego stolika podszedł chłopak.

– Szukam siostry – zwrócił się do nas, przeskakując wzrokiem ze mnie, na Monikę i naszych gości. – Wysłała mi wiadomość że się źle czuje. Kelner pokierował mnie do was.

Chłopak wyglądał na zdenerwowanego, ale mówił pewnym głosem. Mój gejowski radar zawył na czerwono, ale patrząc na niego pomyślałem, że jego bym z łózka nie wygonił. Ten jakby wyczuł moje myśli, spojrzał wprost na mnie, jedna z brwi uniosła się na czoło. Mógłbym przysiąc, że facet wiedział o czym myślę. Nie przeszkadzało mi to. Nadal byłem podjarany tym, co przeżyłem niedawno w damskiej ubikacji.

– Poszła do łazienki. – Poczułem się wywołany do odpowiedzi. – Źle się poczuła – dodałem oczywistość, sięgając po szklankę i uniosłem ją do ust, by zasłonić się w ten sposób.

Chłopak nie odpowiedział. Odwrócił się na pięcie i poszedł w kierunku kelnera. Ten wskazał mu łazienki, a po minucie widziałem go wracającego, prowadzącego pod ramię Marlenę. Szła bezwolna i nieświadoma. Mnie ścisnęło w podbrzuszu, gdy przypomniałem sobie, jak wchodziłem w nią aż po gardło.

Monika nie spuszczała ze mnie wzroku i byłem pewny, że wie o czym myślę, a może nawet domyśla się tego, co robiłem z dziewczyną w łazience. Miałem to głęboko w dupie. To było szalone i nieziemsko podniecające i wiedziałem, że przez resztę wieczoru nie odkleję się od tego wspomnienia.

***

Kolejne dni zajmowałem się organizowaniem dnia Grześkowi i Thomasowi. Do firmy wpadałem wczesnym rankiem na godzinę, po czym jechałem po naszą wizytację. Sprawy firmowe omawialiśmy podczas śniadania w knajpie i później aż do obiadu. Panowie nie łączyli rozmów o życiu prywatnym i rozrywkach z pracą i raz tylko Thomas zdał pytanie o Marlenę i to, czy wszystko z nią w porządku, oraz czy będzie na imprezie „pożegnalnej”. Przytaknąłem, mając nadzieję, że ta zgodzi się i będzie z nami w sobotę.

Przed sobą samym przyznałem, że stęskniłem się za jej widokiem i byłem ciekaw tego, jak poczuję się w jej towarzystwie wiedząc, że dziewczyna nie ma pojęcia o tym, co zrobiłem, wykorzystując jej nieświadomość. Zrobiłem, nie żałowałem i chciałem więcej.

W sobotę od rana byłem podminowany.

Marlena będzie na imprezie” – otrzymałem na telefon wiadomość tekstową od Moniki koło południa.

Zaczynałem się gotować wewnątrz, bo nie widziałem dziewczyny od środowej imprezy, a strasznie mnie korciło, by się z nią zobaczyć. Podskórnie wyczuwałem, że nie jest zwykłą kobietą. Ma zasady i to kusiło jeszcze bardziej. Chciałem je złamać, skalać i przeciągnąć na moją stronę mocy.

Wieczorem pojechaliśmy we trzech do knajpy. Dziewczyny dołączyły do nas po godzinie, każda osobno. Monika jak zwykle seksownie zrelaksowana i uśmiechnięta. Marlena była jej przeciwieństwem – spięta, poważna i czujna.

Co robimy później? – Thomas najadł się do syta, teraz włączał mu się tryb zabawowy.

Klub go go? – Zaproponowałem, obserwując Marlenę.

Ta poczerwieniała na twarzy i rzuciła Monice spanikowane spojrzenie. Monika uspokoiła ją bez słów samym wzrokiem, po czym wróciliśmy do konsumpcji. Marlena niewiele jadła i prawie nic nie piła. Nie wypuszczała przy tym butelki Desperadosa z dłoni, którego sączyła małymi łyczkami. Sprytna bestia! W szyjce piwa tkwił kawałek cytryny, uniemożliwiając wrzucenie doń specyfiku. Już się cieszyłem na jej reakcje na to, co czekało nas dzisiaj w klubie.

Zamówiliśmy taksówki, kwadrans później staliśmy przed wejściem do klubu o dumnie brzmiącej nazwie „Afrodyta”. Byłem tutaj kilka razy i nazwa tego miejsca, mianująca je klubem go – go, była tylko częścią tego, co oferowało. Taniec na rurze na początek, głębokie gardła dziewczyn, jako usługa docelowa.

Praktycznie nie spuszczałem wzroku z Marleny. Wciąż była spięta, dłonie zaciskała w pięści. Nie chciała tu być i to podobało mi się najmocniej. Działanie wbrew niej samej, łamanie jej oporu. Wiedziałem, że nakręcam się na nią jak i to, że nie odpuszczę jej i chcę ją mieć, złamać ten opór.

Jak ci się tu podoba, Marlenko? – Zagaił do niej Grzesiek, choć język już mu się plątał.

Przyszła pora na kokainę. Czas wyostrzyć zmysły, otrzeźwieć i przystąpić do głównej atrakcji wieczoru.

Dziękuję, oglądam – odparła, odwracając głowę pewnie po to, by ukryć niesmak i zniecierpliwienie.

Zajęliśmy jedną z półokrągłych loży, w której centralnym miejscu znajdował się podświetlany stół z rurą na środku. Chwilę później kocim ruchem wskoczyła nań tancerka i zaczął się występ. Ba dobra, jej taniec również, co Thomas i Grzesiek przyjęli z entuzjazmem. Wsuwali dziewczynie banknoty za paski stanika, ale nie to było najciekawsze. Takie dziewczyny lubią sobie wybrać jedną z osób, dla których tańczą. Dziś była nią Marlena i to jej ewidentnie dedykowała swój taniec. Marlena pochyliła się do przodu i z rozchylonymi ustami przyglądała się temu, co dla niej wyprawiała tancerka. Gdy symulowała czołganie się do niej, gdy zawisła kilka centymetrów od jej twarzy tak, jakby chciała ją pocałować, dziewczyna przybliżyła się jeszcze bardziej i mógłbym przysiąc, że jest podniecona. Ze zdumieniem obserwowałem jej zaciskające się uda i przyspieszony oddech, który unosił okryte materiałem sukienki piersi.

Wyobraziłem sobie, że to na mojego kutasa tak patrzy z bliska, w efekcie zaczął mi stawać. Nie musiałem tego powstrzymywać wiedząc, że będzie ktoś, kto zaraz zajmie się moim wzwodem.

Występ skończył się, Monika wstała i z uśmiechem zwróciła się do Marleny:

– Chodźmy przypudrować noski. – Monka uśmiechając się, pociągnęła ją za rękę, widząc, że dziewczyna zamarła i nadal siedzi w bezruchu. – Przepraszamy na chwilę.

Patrzyłem, jak odchodzą w kierunku ubikacji. Kiwnąłem kelnerce, ta skinęła głową potwierdzając, że wie, że czas na drugą część „zamówienia”. Dwie minuty później uśmiechnięte, ubrane niczym gwiazdy porno, dołączyły do nas trzy profesjonalistki. Dwie usiadły chłopakom na kolanach, trzecia wyciągnęła ze stanika woreczek z białym proszkiem. Podała mi go, miałem czynić honory. Otworzyłem woreczek, ostrożnie wysypałem jego zawartość na kupkę na szklany stół. Spróbowałem koki, wcierając odrobinę w dziąsło, czy to nie jakieś gówno, ale towar był dobry, nie chrzczony. Firmową kartą kredytową podzieliłem proszek na pięć porcji i uformowałem z niego kreski. Wciągnąłem jedną z nich jako pierwszy, podałem banknot Thomasowi, ten po chwili przekazał go Grześkowi.

Dziewczyny zajęły się tym, po co przyszły. Jedna z nich usiadła okrakiem na Udach Thomasa, druga ocierała się biodrem o namiot w spodniach Grześka. Obaj skoncentrowali się na tym, po co tu przyszli. Ja czekałem na powrót Marleny, robiąc uniki przed próbami pocałowania mnie przez przypisaną mi panienkę. Tę ostatnią najwyraźniej to bawiło, ale może dostrzegła moje nadmierne zainteresowanie Marleną i chciała w ten sposób skoncentrować je na sobie. Bawiłem się jej piersią, zerkając w stronę toalet i zalała mnie ulga w momencie, gdy zobaczyłem wracające dziewczyny.

Spojrzałem w ledwie widoczne w panującym w klubie półmroku oczy Marleny i mógłbym przysiąc, że czas zatrzymał się na moment. Przestałem oddychać, mrugać i patrzyłem w oczy, których równie zdumione spojrzenie zawisło na moich oczach.

Bezpłatne opowiadanie e-mailem

Mężczyzna upatruje ofiarę. Mężczyzna poluje. Mężczyzna bawi się ciałem kobiety. Kobiecie podoba się taka zabawa.

Dodaj komentarz