Piekło zmysłów cz. 54

No to coraz bliżej końca. Zostało maksymalnie 20 % książki i kończymy 🙂 Długo pisałam tą książkę, ale w międzyczasie wydałam osiem w papierze, a to naprawdę sporo pracy. Dodam, ze pracuję poza tym “na etacie”, więc żeby pisać, wstaję bladym świtem, żeby móc to robić 🙂

Przypominam też, że ta część książki zazębia się z częścią książki “Kalejdoskop zmysłów”. Polecam przeczytanie najpierw jej, bo to tom pierwzy! 

I ważne!
Lubię czytać Wasze komentarze. Kocham to. Jeśli więc zastanawiasz się, czy coś napisać i czy to ma sens, to wiedz, że dla mnie ma zawsze 🙂

Rozdział pięćdziesiąty czwarty

Niedosyt

Podeszła do loży, choć widziałem, że najchętniej uciekłaby w popłochu. Byłem wdzięczny Monice za to, że pilnuje jej i tego, by sytuacja sprzed kilku dni nie powtórzyła się i aby Marlena nie zniknęła zbyt wcześnie z imprezy.

Przycupnęła na kanapie obok mnie i najtrafniejszym określeniem było to, że siedziała na baczność. Widziałem jej ciekawy wzrok, który starała się odwrócić ode mnie i tego, co mi robiła dziwka. Gdy ta wyciągnęła na wierzch mój sprzęt, Marlena wbiła się plecami w oparcie i próbowała cofnąć jak najdalej ode mnie. Udało jej się zyskać ledwie kilka centymetrów. Bawiła mnie swoim zachowaniem. Przeskakiwała wzrokiem z Grześka na Thomasa i tego co robili, na moją partnerkę i jej usta obejmujące mi kutasa. To mnie podniecało w nowy sposób. Miałem oto jej świadomość i skupienie na moim fiucie. Pęczniałem coraz bardziej i kamieniałem pod jej ukradkowymi spojrzeniami. To było odczuwalne, niczym fizyczne muśnięcia. Może to przez kokę, może to ona podkręciła dodatkowo te doznania. Wspomnienie jej języka, po którym sunąłem nabrzmiałą główką kilka dni temu spowodowało, że zagotowało mi się w jądrach. Widziałem, że na nią też działa cała ta sytuacja. Zacisnęła kolana, odtrącając dłoń prostytutki, próbującej wciągnąć ją do zabawy. Chciała wstać i pewnie uciec, ale zatrzymałem ją. Zaciskałem palce na jej drobnym nadgarstku, drugą dłonią dociskając głowę dziewczyny obrabiającej mi sprzęt. Profesjonalistka wpuściła mnie głęboko w przełyk i posłusznie przełknęła spermę. W oczach zaszkliły jej się łzy, ale widać była przyzwyczajona do głębokiej penetracji.

Chwilę później Marlena wstała i odeszła od stolika. Nie widziałem jej już tego wieczoru, więc musiała opuścić lokal.

Reszta zabawy przebiegała standardowo i nie wywołała we mnie intensywniejszych emocji. Szkoda, choć byłem zaspokojony. Częściowo dla tego, bo w brzuchu rósł coraz silniejszy, nieznany mi dotąd głód. Połowicznie, ale rozumiałem dziewczynę – uciekła, bo to było dla niej zbyt wiele. Co by zrobiła, gdyby dowiedziała się o tym, co zrobiłem jej w restauracyjnej toalecie? I najważniejsza sprawa – czy spróbuję to powtórzyć? Czy zrobię sobie z niej zabaweczkę? Kusiło, korciło jak jasny gwint tym bardziej, że poczułem powiew świeżości i czegoś nowego. Zakazanego, niemoralnego, ale… kurwa mać! Jakie to było inne od wszystkiego, czego doświadczyłem dotąd.

Całą niedzielę biłem się z myślami, czy się z nią skontaktować, czy jechać do niej, może spróbować chociaż zadzwonić. Stwierdziłem, że to byłoby głupie i nieodpowiedzialne, bo co miałbym jej powiedzieć? Zaproponować wyjście na kawę po tym, jak przyglądała się temu, jak dziwka robiła mi gałę? Nie, to nie wchodziło w grę.

W poniedziałek zaprosiłem Monikę do gabinetu. Weszła, cicho zamknęła za sobą drzwi.

– Coś się stało? – Niepokój w jej oczach kazał mi szybko wyjaśnić sprawę.

– Dajmy Marlenie podwyżkę. – Zdjąłem okulary, odłożyłem na klawiaturę komputera. Podszedłem do szafki w rogu gabinetu, uruchomiłem nagrzewanie niewielkiego ekspresu. Zrobiłem to po to, by obrócić się do niej plecami i nie zdradzić się niekontrolowanym grymasem twarzy.

– Myślisz, że może chcieć się dzielić tym, co widziała podczas imprezy? – W głosie słyszałem obawę.

Monika miała o wiele więcej do stracenia, niż ja. Matka samotnie wychowująca dziecko, mogąca polegać tylko na sobie. Znałem jej historię i wiedziałem, że mimo iż do swojego stanowiska doszła przez łóżko, to była rzetelnym pracownikiem i bardzo oddanym firmie. O wiele bardziej niż ja, ale miała to nieszczęście, że urodziła się jako kobieta. Gdyby była mężczyzną, już dawno awansowałaby i o wiele więcej zarabiała.

Myślę, że warto dać jej powód, by nawet o tym nie pomyślała – odparłem, po czym wcisnąłem guzik uruchamiający zaparzanie kawy z kapsułki. – Nie sądzisz?

– Masz rację – zgodziła się. – Chodźmy do palarni, bo na pewno tam ją zastaniemy. I faktycznie, na wszelki wypadek pospieszmy się.

***

Późnym popołudniem znów mnie nosiło. Siłownia pomogła wypocić część koki i alkoholu po weekendzie, ale nie wiedziałem, co z sobą począć. Postanowiłem zrobić coś, co dawało poczucie powiewu przyjemności, a mianowicie nabyć kilka płyt z muzyką. Niewielki przenośny sprzęt audio był tym, co kupiłem nie bacząc na to, że moje stanowisko wiąże się z możliwością przeprowadzki. Nie miałem korzeni, nigdzie ich nie zapuściłem i nie miałem takiego zamiaru. Sprzęt mogę zapakować do bagażnika wozu, a jeśli się uprę, to nawet nadać samolotem w razie, gdybym miał się przeprowadzić za granicę. Muzykę potrzebowałem do życia, niczym powietrze, toteż po szybkim prysznicu ubrałem się, wskoczyłem w auto i pomknąłem do galerii handlowej, a w niej wprost Media Markt.

Stałem właśnie przy półkach z jazzem, gdy ją zauważyłem. Bolesny ucisk w żołądku, bo przez nieskończenie długą sekundę miałem wrażenie, że widzę Kasię. Dopiero po upływie kilku chwil olśniło mnie, że patrzę na Marlenę, a ta do złudzenia przypomina mi Kasię. Może młodszą, może ciut wyższą, ale bardzo do niej podobną. Prawie identyczna figura i kolor włosów, jak również hardość i pewność siebie widoczna w każdym jej ruchu. Czyżby to dlatego tak mnie przyciągała?

Unikasz mnie?

Po kwadransie obserwowania jej z oddali nie wytrzymałem i podszedłem do Marleny.

– Cześć. – Próbowała mnie zbyć, odwracając się do człowieka z obsługi, który tłumaczył jej coś w związku z pralką, ale nie ukryła rumieńca, który wypłynął jej na policzki.

Widziałem, że mnie widziałaś. – Zaciągnąłem się jej słodkim zapachem, pochylając się zbyt blisko, prowokacyjnie muskając płatek ucha wargami. – I widziałem, że unikasz.

Zadrżała, usztywniła się, bąknęła podziękowania korpulentnemu mężczyźnie, po czym obróciła się na pięcie i pomaszerowała szybkim krokiem ku wyjściu, kompletnie mnie ignorując. Podobało mi się to!

Bardzo się spieszysz? – Dogoniłem ją i zrównałem krok.

Muszę skończyć pranie w domu – odparła, uśmiechając się krzywo i ewidentnie unikając mojego wzroku.

Chodźmy na kawę. – Zaproponowałem.

Kawa o tej porze? – Zaśmiała się. – Nie usnęłabym po kawie wieczorem.

Znam dobre sposoby na radzenie sobie z bezsennością. – Nie powstrzymałem się przed podpuszczeniem jej i z satysfakcją obserwowałem rumieniec zabarwiający jej policzki.

Nie wątpię – odparła cicho. – Za kawę dziękuję, ale herbaty napiję się z przyjemnością. Aż przystanąłem, tak mnie zaskoczyła. – Po co mnie zaprosiłeś? – To było jej pierwsze pytanie, które zadała w momencie, gdy zajęliśmy niewielki stolik w kawiarni. – Przypuszczam, że z przekory.

Z przekory?

Tak. – Potwierdziła. – Głupia nie jestem i widzę, że przyjęto mnie w jednym celu. Poprawka. – Zrobiła pauzę, unosząc filiżankę z herbatą do usta, zasłaniając się nią. – Ty mnie przyjąłeś, ale nie dla siebie. Dla kogo?

Dla ogółu – odparłem szczerze i zgodnie z prawdą.

Dokoptowujecie ludzi, którzy wpasują się w firmowy sposób myślenia. A co z tymi, którzy nie pasują?

Nie pracują. – Wzruszyłem ramionami. – Czasami sami odchodzą, czasami lecą.

Chcę ci podziękować. – Wykrztusiła po dłuższej chwili milczenia i widziałem, że przyszło jej to z trudnością. – Za to, że wysłałeś wtedy smsa. Gdyby nie to…

Nie wiem, o czym mówisz. – Nie potrzebowałem jej podziękowań, inna myśl wykwitła mi właśnie w głowie. Szalona, niemoralna aż do bólu, ale nie potrafiłem jej już powstrzymać.

Jasne. – Nerwowo bawiła się kosmykami włosów, nie patrząc na mnie. – Mam prośbę. Czy mógłbyś mnie nie wyrzucać z pracy?

A co będę miał w zamian? – Uśmiechnąłem się, słysząc nieśmiało zadane pytanie.

Dziwoląga, który nie będzie się pukał ze wszystkimi.

Z jednej strony ciekawe, ale i tak uważam, że w końcu pękniesz. – Droczyłem się z nią i wyglądało na to, że Marlena faktycznie martwi się o posadę. Idiotka! Nie wyrzuciłbym jej. – Każda pęka – dodałem, w efekcie w jej oczach zapłonęła złość.

Zakład? – Wyciągnęła dłoń.

O co? – Przytrzymałem ją dłużej, z satysfakcją obserwując nerwowe drgnięcie mięśnia policzka i kropelkę potu, zbierającą się nad górną wargą.

O skrzynkę whiskey. – Wzruszyła ramionami, poprawiając się na krześle.

Ok. Daję ci rok i zobaczymy.

Bezpłatne opowiadanie e-mailem

Mężczyzna upatruje ofiarę. Mężczyzna poluje. Mężczyzna bawi się ciałem kobiety. Kobiecie podoba się taka zabawa.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. lamblied

    Nie spodziewałam się, że Przemek posunie się do gwałtu… wiedziałam, że miał zniszczone życie ale tu pojechał ostro. Marlena mu zaufała a on wykorzystał ją w najgorszy możliwy sposób. 🙁

  2. Julita

    Jest równie walniety co cała rodzina, a ona jest głupia bo żadna praca ani żadne pieniądze nie są warte czegoś takiego.
    Z jednej strony dobrze ze nie pamięta a z drugiej szkoda bo powinna to zgłosić i kazdy powinien poleciec on a juz szczególnie monika to ze sama wychowuje dzieci nie oznacza ze ma podawac komuś pigułkę gwałtu żeby mogli ją zgwalcic jest zwykła s*ka ot co i jak dla mnie nawet jak to nie wyjdzie co sie odwala w pracy licze że zmienia sie ludzie na wyższych stanowiskach i beda zwalniać łącznie z nią a najlepiej jak dzieci jej zabiora.
    Bo ok to ze sypia zeby dostać awans jeszcze jestem w stanie zrozumiec ( mimo ze za krótko pracuje czy nie spelnia warunkow ) ale po tym co odwalila z marlena i nie zdziwi mnie gdy ona nie była jedna powinni zabrac dzieci ktos taki nie powinien ich miec.
    Licze, ze Przemek i Ona zapłacą za to bo nic ich nie tlumaczy.
    I ciekawi mnie czy to kuzynka badz siostra kasi ale obie nie wiedza badz wiedza o sobie czy to przypadek, że są podobne

Dodaj komentarz