Pół żartem, pół serio

Pol żartem pół serio romans erotyczny Monika LigaZnowu siedzi przed komputerem, o północy przyjdzie do łóżka i będzie się do mnie dobierał. Oczywiście ona już będzie śpiąca, bo przecież o szóstej wstaje i musi mieć trochę czasu, by wybrać się do pracy. Ona wróci o siedemnastej,on o dwudziestej.
W sumie to mu nawet zazdrości tego, że może pospać do dziewiątej i że zmianę zaczyna godzinę później. Cholerny świat! Nie dopasowały im się te posady.

Ona praca w biurze i o szesnastej szybkie zakupy. W domu równie szybkie porządki i taki też obiad. Akurat on wróci, zje i przystąpi do rytuału odpoczynku po dniówce. Najpierw chwila przed telewizorem. Ona będzie często wcinała się w jego ulubiony program, bo przecież trzeba porozmawiać trochę. On będzie się starał uczestniczyć w rozmowie, chociaż zmęczony dziewięcioma godzinami rozmów z klientami, najchętniej nie mówiłby nic. No może jeszcze by ją przeleciał, ale po co próbować? Ona odmówi, zawsze odmawia.

– Jak w pracy? – Znów wbiła się w ciekawy moment programu.

Będzie się musiał domyślać, o co w nim chodziło. Udawać, że słucha nie może, bo ona sprytnie zada pytanie, na które niewystarczającą odpowiedzią będzie samo: „yhy”.

– W porządku – odpowiada on i wkręca się z powrotem w przekaz telewizyjny. – A u ciebie?

To sprawdzony zabieg taktyczny, by odłączyć się od jej potoku słów i wrócić do programu.

– Ty mnie w ogóle nie słuchasz! – Słyszy po chwili jej pełen żalu ton.
– Przepraszam kochanie. – Jest mu teraz głupio. – Klienci mnie dzisiaj wyprowadzili z równowagi i tak sobą zmęczyli, że mi się mózg wyłączył.

– No ok – mówi ona urażona nadal. – Idę poczytać w łóżku. Nie siedź zbyt długo. Będziesz miał więcej siły do rozmowę ze mną jutro! – Dodaje zgryźliwie.

Teraz już nic do niego nie powie, czuje się niewidzialna. On nawet nie zauważył jej nowego koloru włosów. Faceci!

Gdy ona znika w łazience na nocną toaletę, on odpala laptopa i zaczyna swój cowieczorny rejs po ulubionych miejscach w necie. Po sprawdzeniu wszystkich codziennych wirtualnych przystanków, szuka czegoś nowego. Poczytałby coś.
Wpisuje
w wyszukiwarce: „opowiadania erotyczne”. Wyświetla mu się mnóstwo stron. Którą wybrać?
Buch! I co my tu mamy..?
Otwiera losowo i zaczyna czytać, wciąga się w akcję i szuka drugiej części. Znów będzie musiał zrobić sobie
dobrze ręką pod prysznicem.

Ona lubi w dzień, w weekend. On też, ale wolałby częściej.
I trzeci odcinek.
Gdzie jest kurwa trzeci odcinek?! Jak można przerwać w takim momencie?!

Czyta komentarze pod tekstem i znajduje odnośnik do trzeciej części. Wchodzi na bloga autora i widzi kolejne części. Uff…
W tym momencie ona z włosami mokrymi po prysznicu, wchodzi do kuchni. Pewnie po herbatę. Wygląda jakoś inaczej. Włosy inne, czy może szlafroczek zmieniła?

Od zawsze uwielbiał jej kuse koszulki do spania i cienkie, kolorowe szlafroczki. Tak kobieco w nich wygląda i widać, jak jest okrąglutka. Nie lubi wychudzonych kobiet, sam też nie zamierza chudnąć. Lubi swój brzuszek, a jej to nie przeszkadza.
Treść, którą czytał i widok odświeżonej prysznicem JEGO kobiety, krzątającej się po kuchni pobudził go bardzo. Pójdzie wziąć prysznic, jak tylko ona ewakuuje się do sypialni.
Ona zabiera przezroczysty, wypełniony zielonkawym płynem kubek i rzuca mu po drodze szybkie spojrzenie. W sypialni stawia kubek na szafce nocnej, wchodzi pod kołdrę i mości sobie poduszki pod plecami, dla większej wygody czytania na siedząco. Otwiera książkę, upija łyk gorącej, zielonej herbaty i patrzy w tekst. Patrzy tępo na stronę, nie rejestrując treści.
Co on robi w tym laptopie codziennie wieczorem? Tyle godzin? Może ma jakąś cyberkobietę i czatuje z nią co wieczór? Może kończy pracę wcześniej i jedzie do niej na bzykanko? Może dlatego jest wieczorem taki zmęczony?!

Wytrzymuje w pozie na „książkoczytacza’ jeszcze kilka minut i odkłada tomiszcze na bok. Sprawdzi, co on tam robi! Ma do tego prawo! W końcu żyją już kilka lat razem, więc nawet powinna!

Po cichu wstaje z łóżka, nakłada na siebie szlafroki i na palcach podchodzi do drzwi. Bezszelestnie przemierza przedpokój i idzie do drugiego pokoju. Tego, w którym on na kanapie i z laptopem na kolanach spędza każdy prawie wieczór.
Dzisiaj siedzi przy stole tyłem do drzwi i coś czyta. Może
wiadomości od jakiejś ździry?
Podchodzi jeszcze bliżej i staje mu za plecami. Bez szkieł kontaktowych nie da rady przeczytać tego, co tam jest napisane.
Nie z tej odległości.

– Co czytasz? – W końcu zbiera się na odwagę i cicho zadaje pytanie, obawiając się tego, co może usłyszeć.
– Chryste! – On podskakuje, przykładając rękę do piersi. – Czy ty chcesz, żebym dostał zawału?! Tak się zakradać!

Myszka zsunęła się z blatu, zawisając na kablu łączącym go z laptopem. Miga na wszystkie strony czerwonym światełkiem, kręcąc się i huśtając.

– Przepraszam. – Teraz jej jest głupio, ale skoro już go tak podeszła, to musi wiedzieć.
– To co robisz? – Czuje, że policzki zaczynają ją piec.
– Czytam opowiadanie – odpowiada z uśmiechem.

Miło mu, że ją zainteresował. Czyżby była zazdrosna?!

– Jakie? – Teraz to dopiero jest jej głupio.
– Zobacz sama – prosi, patrząc na miękko kołyszące się pod cienkim materiałem koszulki, piersi.
– Wiesz, że bez okularów nie przeczytam! – Znalazła okazję, by zareagować atakiem.
– To zbliż twarz do monitora. – Prosi ją, jak niedomyślnego dzieciaka. – Pochyl się i przeczytaj odtąd.

Pokazuje jej palcem miejsce na ekranie, od którego ma zacząć. Wszystko w niej buntuje się przeciwko nakazowi, ale skoro już weszła mu w komputer i w spokojny wieczór, to nie może teraz tak po prostu odwrócić się i wyjść. Zresztą ciekawa jest.

– Tylko czytaj na głos proszę. – Uśmiecha się znów do niej. – Nie porozmawialiśmy, to chociaż posłucham twojego głosu.

Musi przyznać, że to stwierdzenie mile ją połechtało. Poczyta mu, przyjemna odmiana i zaspokoi przy okazji ciekawość.
Pochyla się, opierając dłonie na blacie stołu, nabiera powietrze i zaczyna…

„…Ta, która masowała go piersiami, sięgnęła za siebie, odchylając koronkę bielizny opinającą jej pośladki i nabiła się na mężczyznę. Poczułam język podniecenia spowodowany tym obrazem i podglądaniem seksu innych. Alabama musiała usłyszeć mój przyspieszony oddech…”

– Co to jest? – Wyprostowała się zaskoczona. – Co ty czytasz?!
– Czytaj dalej proszę. – Opiera się wygodnie na krześle. – Lubisz czytać, więc poczytaj dla mnie.

Było jej głupio, ale zaciekawiły ją te trzy linijki. Czuła się dziwnie i… inaczej. Czytała dalej. Czytała szybko.

– Na głos, proszę. – Oderwał się od oparcia i pochylił ku jej łydce.

Zawsze uwielbiał jej łydki, nogi i okrągłą pupę.

„…– Pokaż. – Sięgnęła dłonią między moje uda i podciągnęła sukienkę, próbując wcisnąć palce za skraj mojej bielizny. Drugim ramieniem objęła mnie w pasie, a językiem delikatnie pieściła płatek ucha. Dotarła do wzgórka i parła dalej. By jej to ułatwić stanęłam, szerzej rozstawiając nogi. Gdy dotarła do śliskiej kobiecości i zanurzyła w niej palec, jęknęłam. Ramionami sięgnęłam do tyłu, by przyciągnąć jej biodra do swoich pośladków i poczuć na nich jej twardego penisa. Byłam o krok od padnięcia na kolana i dobrania się do jej pełnych majtek, jeśli je w ogóle miała. – Doprowadzasz mnie do szału – mruczała mi w ucho. – Zerżnęłabym cię tutaj najchętniej. Wypieprzyła tak, że krzyczałabyś i wyła z rozkoszy, a ja z tobą…”

Ostatnie zdanie czytała drżącym głosem. Jego dłoń dotarła do pośladków i ugniatała je pieszczotliwie, penetrując zagłębienie między nimi. Czuła, że robi się mokra. To, że ona robi, co jej kazał z wypiętymi ku górze pośladkami, jego bezwstydna dłoń badająca ją śmiało i słowa, które nie były jej słowami, choć zawsze miała ochotę je wypowiadać spowodowały, że pomimo zmęczenia zapragnęła seksu. Nie seksu!
Rżnięcia, takiego jak opisywane w tekście.

On wstał i przeniósł krzesło tak, że siedział teraz za nią z twarzą za jej pośladkami i lśniącą podnieceniem szparką.

– Nie przestawaj – mruknął.

„…Alabama podciągnęła swoją sukienkę i zacisnęła moje uda, po których ciekły soki podniecenia. Znów poczułam jej twardego kutasa, ślizgającego się po mojej cipce i drażniącego najczulsze miejsce krótkimi ruchami. Trzymała mnie za biodra, a ja próbowałam się nakierować na jej gorący czubek, by wreszcie poczuć ją w środku. Nie interesowały mnie już dziewczyny za lustrem i pieniądze za wylicytowanie wianka. Teraz byłyśmy we dwie, ja i Alabama. Słyszałam jej jęki i głośny oddech, czułam jej podniecenie. Odsunęła się ode mnie i zaczęła nacierać kutasem na mój odbyt…”

Słuchał jej głosu czując, jak twardy i gotowy już jest. Dobrze, że ma na sobie wyłącznie spodnie dresowe.
Zakasał jej koszulkę do góry i wpatrywał się w różową cipkę, okoloną jasnymi włoskami. Dotknął jej palcem, a po chwili językiem. Jęknęła, wypinając pośladki i rozchylając uda. Powieki i gardło zacisnęła jej rozkosz. Dawno tego tak nie robili.

– Czytaj!

„…– Czy to cię boli? – Szepnęła. – Nie. – Tyle z siebie wydusiłam. – Czy to ci sprawia przyjemność? – Poruszyła się powoli. Ja trwałam w bezruchu, smakując doznania z wewnątrz. – Tak – jęknęłam…”

Jęknęła i ona, gdy zaczął ssać jej nabrzmiałą łechtaczkę, nosem drażniąc delikatną skórę między pośladkami. Zarost drapał przyjemnym bólem. Na chwilę przestał, po czym pociągnął ją, sadowiąc tyłem na sobie. Powoli, z jękiem nabijała się na kutasa. Pochyliła się do przodu, opierając ramiona na krawędzi krzesła, pomiędzy ich rozchylonymi udami. Zaczęła się unosić i opadać coraz szybciej. On pomagał jej, nadawał tempo, dociskając ją i unosząc palcami zaciśniętymi na mięciutkim ciele.

– Wstań i oprzyj się o stół – wychrypiał.

Oparła dłonie o blat i czekała posłusznie. Stanął z czubkiem przy jej szparce, podziwiając przez chwilę wielkość swojego penisa.

Podnieciła go dziś maksymalnie. Żyły na kutasie odznaczały się tym bardziej, że lśnił, wręcz ociekał nadmiarem jej soków. Wszedł w nią jednym pchnięciem i przyciągając ją dłońmi zaciśniętymi w pasie. Zaczął pieprzyć mocno.

– Powiedz mi coś – poprosił pochylając się i sięgając ku jej łechtaczce. – Powiedz, że chcesz być zerżnięta jak suka.

W pierwszym odruchu chciała zaprzeczyć, powiedzieć, że nie, ale chciała tego. Było jednak inaczej. Chciała być rżnięta, jak suka i chciała tak mówić.

– Zerżnij mnie jak sukę – wyjęczała, gdy jego druga dłoń zacisnęła się na rozkołysanej jego pchnięciami piersi. – Rżnij mnie mocno!

Wpadł w galop, pchając w oszalałym tempie. Jej jęki i jego gardłowe stęknięcia, uderzenia dwu spoconych ciał, wypełniły niewielkie mieszkanie kakofonią dźwięków. Jedną ręką opierała się o stół, palce drugiej wbiła boleśnie w jego udo szczytując z krzykiem.
On nie chciał jeszcze kończyć, chciał spróbować czegoś innego. Wycofał sztywn
ego penisa i zaczął pocierać jej odbyt.

– Masz na to ochotę? – spytał podnieconym głosem. – Mogę cię wypieprzyć w dupcię?

I znów pierwszy odruch, by powiedzieć, że nie. Jednak wciąż pełzająca w jej ciele rozkosz odpowiedziała:

– Tak. Zerżnij mnie w dupę.

Zaskoczyła sama siebie, ale była CIEKAWA.
Delikatnie naparł na jej dziewiczą dotąd dziurkę i powoli zaczął się w niej zanurzać po centymetrze, a ona zdziwiona swoją reakcją napierała na niego.

Gdy był już cały w środku, sięgnął dłonią między jej uda. Prawie leżał na jej plecach, bojąc się poruszyć. Obawiał się, że wystarczy jeden ruch, by wystrzelił w jej dupcię. Zawsze tego pragnął, ale obawiał się zaproponować. Masował jej śliską kobiecość, błądząc palcami między spuchniętymi wargami, biodrami wykonując minimalne ruchy. Za bardzo się podniecił.

– Zerżnij mnie mocno kurwa! – Prawie krzyknęła, zamroczona podnieceniem, jakiego dotąd nie czuła. – Spuść mi się do środka!

To obudziło jego męską dumę. Wyprostował się, złapał ją za biodra i zaczął posuwać. Najpierw powoli, lecz z każdym pchnięciem coraz szybciej.

– Tak – jęczała. – Mocniej…

Jeszcze kilka ruchów w akompaniamencie jej jęków i wulgarnych ponagleń i z impetem wbił się po same jądra i z krzykiem znieruchomiał. Wystrzelił w jej ciasny odbyt i opadł zmęczony skurczami ekstazy, na jej spocone plecy.
Trwali tak dłuższą chwilę dochodząc do siebie.
Wyszedł z jej tyłeczka powoli, wręcz z obawą, a gdy się wyprostowała i spojrzała na niego rozpalonym wzrokiem, stwierdził:

– Myślę, że dzisiaj pójdę spać trochę wcześniej.
– To chodźmy. – Wzięła go za rękę i poprowadziła do łóżka.

On zdobył się jeszcze na tyle wysiłku, by gasić po drodze światła rozświetlające pokoje.
Ona z wysiłkiem zrzuciła na podłogę książkę z łóżka i nadmiar poduszek.
On wtulił się w jej drżące niedawnym wysiłkiem plecy i objął ją w pasie, czując ukochany, miękki brzuszek pod palcami.
Ona wypięła się ku niemu, wpasowując się pupą i mając między pośladkami wciąż mokrego i jeszcze sztywnego penisa.
Uśmiechnęła się na myśl, że jest świntuszką i że dobrze jej z tą myślą.

– Jutro też ci poczytam – szepnęła resztką sił.
– Yhy…

Na stole w kuchni stał, wciąż świecąc zimnym światłem ekranu, włączony laptop.
Kolorowe jabłka nad opowiadaniem uśmiechały się, wspominając to, co przed chwilą widziały.
Nieruchomiejąca myszka mrugała czerwienią w przestrzeń cichego pokoju.

Dodaj komentarz