Psychol – Spirala zła – cz. 2

Standardowo uprzedzam, że to nie jest historia dla każdego. Jest brutalnie, mrocznie, chwilami strasznie (bywa obrzydiwie).

Odradzam czytanie tego tomu bez poznania tomu pierwszego! Przyciski do niego znajdziesz pod spodem pod tym rozdziałem

Jeśli chcesz zobaczyć, jak zdaniem moim i dziewczyn na Instagramie wygląda Piotr, to zapraszam Cię do zaobserwowania mojego Instagrama 

Rozdział 2

Tęsknota

Marcie brakowało widoku Piotra. Minęło raptem kilka dni i tylko jeden z nich spędziła w domu. Czekała przy tym na reakcję umysłu, wyrzut makabrycznych obrazów ze wspomnień i powrót traumy po tym, czego świadkiem była w piwnicy. Nic takiego nie miało miejsca. Jakby głowa zamknęła w sobie głęboko wszystko to, co było straszne i traumatyzujące. Ilekroć wracała myślami do piwnicy w domu Maksa, każdorazowo jej umysł przeskakiwał na inne wspomnienie. Były nim usta Piotra i namiastka pocałunku z pociągu. Delikatne spotkanie warg i zaskoczenie obojga czymś, co dla wielu ludzi jest czymś normalnym. Dla nich nie było, bo oboje odrzucili bliskość z drugim człowiekiem choć uważali dotychczas, że ich to nigdy nie spotka. Co tymczasem? Los zaaranżował ich spotkanie w najdziwniejszy z możliwych sposobów. Obojgu dał nadzieję na panowanie nad sytuacją i bycie górą w tej namiastce związku. Wepchnął ich sobie w ramiona, dając złudzenie bycia drapieżnikiem. Jedno polowało na drugie, tymczasem oboje grzęźli w bagnie, będąc ofiarami.

Praca dla Marty stała się wybawieniem. Skupiała się w niej na klientkach, obsługując je z nadmierną gorliwością. Wszystko po to, by nie myśleć o sobie i tym, co działo się w jej głowie. Działo się bardzo wiele, ale nie dała sobie w sercu miejsca na to, by zastanawiać się nad tęsknotą za mężczyzną, którego przecież prawie nie znała.

W dniu powrotu do obsługi klienta została zasypana gradem pytań o swój wygląd. Nikomu nie umknął siniak, który wątpliwą szaro żółtą plamą zdobił jej policzek, jak również rozcięta warga.

– Musiałam wyrwać ząb mądrości – usprawiedliwiła pokiereszowanie twarzy i o dziwo uwierzono w jej wyjaśnienie.

Nie dopytywano o szczegóły i całe szczęście, bo Marta nie miała ani jednej plomby, a co za tym idzie, nie umiałaby opisać przebiegu zabiegu w gabinecie dentysty. Natura wyposażyła ją w zdrowe uzębienie, lecz pozostali członkowie załogi mieli aż nadto wspomnień związanych z zabiegami przeprowadzanymi w jamie ustnej. Dziewczyny, jedna przez drugą zaczęły się zasypywać własnymi przeżyciami z leczeniem zębów, niejednokrotnie opisując je, niczym rzeź piłą mechaniczną.

Gdybyście wiedziały. – Marta westchnęła, zamyślając się nad narzędziem, którym dokonywano zabiegu w jej jamie ustnej.

Kiwała głową w zrozumieniu, wysłuchując opisy rwania trzonowca u jednej i leczenia kanałowego u drugiej, korektorem i podkładem zakrywając równocześnie siniak na twarzy i ze zdziwieniem stwierdzając, że włącza jej się poczucie czarnego humoru.

Fiut, zamiast kleszczy? – sarknęła w duchu. – Sperma w miejsce znieczulenia? Jestem nienormalna! – Stwierdziła w końcu, nakładając puder na skórę twarzy. – I chyba zawsze taka byłam.

***

Piotr skompletował wszystkie dane żony klienta i wyglądało na to, że nie ma przeciwwskazań do tego, by jak jej poprzedniczki uśpił ją i uprowadził.

Mimo powrotu do normalności i utartego schematu działania, nie potrafił przestać wracać myślami do Marty. Wciąż przypominał sobie ich ostatnie rozstanie i pocałunek, którego smak wciąż czuł na wargach i języku. Nie rozumiał tego i złościło go pragnienie, by ją zobaczyć, dotknąć jej, usłyszeć głos i powąchać. Na samą myśl o możliwości znalezienia się blisko niej, w brzuchu czuł rosnącą radość, rozpierającą go od środka, nabrzmiewającą całe ciało. Jakby rósł i spinał się równocześnie. Chciał wyrwać do przodu i biec, nim jej nie zobaczy, zajrzy w oczy i dotknie ponownie.

Myśli wracały do wydarzeń z sypialni i tego, co zrobił, patrząc na jej ciało. Wykorzystał fakt, że spała i nie mogła się zasłonić przed jego pożądliwym spojrzeniem i byciem wykorzystaną jako podnieta, do zrobienia sobie dobrze. O dziwo nie miał z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie zrobił jej tym krzywdy. Nie wtedy, skrzywdził ją dużo wcześniej.

– Kurwa mać! – Zerwał się z fotela, ten odjechał pchnięty gwałtownie w tył. – I co? Będę się teraz pałował o to, co jej zrobiłem?! – krzyknął w górę w kierunku sufitu. – Nie wystarczy to, że ją uratowałem? Mam pokutować za zwalenie sobie konia na jej stopy?!

Złościł się, zdając sobie sprawę z faktu, że to niedorzeczne zachowanie. Wiedział również, że nie wytrzyma bez widoku Marty. Czuł nieodparte pragnienie zobaczenia jej, nasycenia oczu jej dziewczęcą urodą. Wiedział, gdzie jej szukać i choć wciąż jeszcze walczył ze sobą, to każda komórka w ciele przegrywała ten bój, poddając się pragnieniu, przygotowując na nieuniknione.

– Kurwa jego jebana mać – warczał pod nosem, udając, że nie czuje rosnącej wewnętrznej radości tym, że właśnie kapituluje.

Nie zawracał sobie głowy wyłączeniem komputera. Przebrał się w dżinsy, cienki sweter, na wierzch narzucił czarną, krótką kurtkę. Do jej wewnętrznej kieszeni włożył telefon, sprawdzając odruchowo, czy tkwi w niej pióro z ukrytą w jego wnętrzu dawką ogłuszacza. To było coś, bez czego nie ruszał się z domu nigdy. Wydarzenia ostatnich dni pokazały, że przydał się ten nawyk zarówno jemu, jak i dziewczynie, na zobaczenie której tak bardzo się teraz cieszył.

Nie raz zastanawiał się, co by było, gdyby w przypadku dziwnego splotu nieoczekiwanych okoliczności został przeszukany przez policję, a strzykawka z usypiaczem trafiłaby w ich ręce. Na taką okoliczność miał przygotowaną bajeczkę o byciu alergikiem i noszeniu zastrzyku przeciwwstrząsowego na wszelki wypadek. To po to kupił taki specyfik w strzykawce, która była również ampułką. Wątpił, by ktokolwiek wpadł na to, by badać zawartość firmowo zapakowanego specyfiku, z nazwą wskazującą na zawartość leku ratującego życie. On jeden wiedział, że skład różni się diametralnie i nie służy życiu. Może co najwyżej jego.

Pięć minut później pędził ulicą Skłodowskiej w dół ku dworcowi kolejowemu i galerii handlowej.

Czy Marta będzie w pracy? Czy zobaczy ją za chwilę, czy będzie musiał wrócić po samochód, by jechać pod jej mieszkanie? Przebiegł przez pasy dla pieszych i szybkim krokiem przemierzył Plac Oddziałów Młodzieży Powstańczej, starając się zignorować widok dwóch policjantów w wejściu na tyły dworca. Stali w środkowych drzwiach, rozmawiając, nie zwracając na niego uwagi. Mimo to poczuł dreszcz przebiegających mu po plecach. Zganił siebie za to, bo przecież z tego powodu zamieszkał w centrum Katowic – to miejsce dawało mu anonimowość, bycie jednym z wielu, nie rzucanie się w oczy.

Zbiegł po schodach, skupiając się na tym, co go czeka. Szedł popatrzeć na nią.

***

Marta układała na półce pędzle do makijażu, które dotarły z najnowszą dostawą. Był to wyjątkowo ekskluzywny towar. Zestaw trzech sztuk kosztował ponad tysiąc złotych. Ona sama skompletowała już całą kolekcję pędzli. Wybierała spośród tych, z których korzystały, przy robieniu makijażu klientkom. Dbała o nie, choć były częściowo wytarte, ale uważała, że wyrzucenie ich, zasługiwałoby na gniew siły wyższej. Przechowywała je w skórzanym etui na pędzle i ono również trafiło do niej z odzysku.

Teraz rozpakowywała karton z nowymi pędzlami. Pięknie zapakowanymi, pachnącymi nowością, kosztującymi krocie. Układała je na stojaku przy kasie i na półkach za nią.

Skończyła, po czym odwróciła się ku ekspozycyjnej części sklepu. Nadchodziła godzina największego, porannego ruchu. Dwa stanowiska makijażowe były zajęte, kolejne kobiety czekały, by usiąść na wysokim hokerze i oddać się w sprawne ręce makijażystek. Za godzinę to ona przejmie jedno ze stanowisk, na razie będzie pilnowała stendów z produktami dbając o to, by nikomu nie „przykleił” się któryś z produktów i aby nie zapomniał za niego zapłacić, przed opuszczeniem salonu.

Obróciła się i zamarła na wdechu, patrząc wprost we wbite w nią spojrzenie zielonych oczu. Po drugiej stronie korytarza biegnącego między butikami, stał Piotr. Wspierał ramiona o szklaną poręcz, ciągnącą się środkiem przejścia, oddzielającego go na dwa pasy ruchu. Trzy metry przed nim była druga poręcz, a pomiędzy nimi pusta przestrzeń, dająca możliwość spojrzenia w górę i w dół na pozostałe piętra galerii.

Piotr nie robił nic, a jedynie patrzył na Martę. Nonszalancka poza i pozorny spokój kontrastował z tym, co zaczęło dziać się w ciele i umyśle Marty na jego widok. Z jednej strony zamarła, niezdolna do wykonania najmniejszego ruchu. Z drugiej czuła każdą, najmniejszą cząsteczkę siebie. Jakby drgała i wibrowała, w oczekiwaniu na Piotra. Tak, właśnie zdała sobie z tego sprawę. Czekała na niego i działo się to w podświadomości. Jej świadoma część udawała, że nie zależy jej na Piotrze i że przyjmie los takim, jakim przyjdzie. Nie będzie o nim myślała, ani starała się go zobaczyć, bo przecież nie był jej już do niczego potrzebny.

Właśnie przekonywała się, jak bardzo myliła się i okłamywała. W uszach słyszała jedynie szum krwi, pompowanej w przyspieszonym tempie przez rozszalałe serce. Oczy rejestrowały tylko widok Piotra, a gardło zacisnęło się z nadmiaru emocji. Miała ochotę podbiec do niego, przytulić się i poczuć jego zapach. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo za tym tęskniła. Tak mocno, że w ustach zebrał jej się teraz nadmiar śliny, ale i tak nie była go w stanie przełknąć, czując obręcz w przełyku i niemoc obejmującą całe jej ciało.

KUP CAŁOŚĆ

Poprzedni tom "Psychol - Początek"

Piotr, dzieciak po przejściach, wychowywany w rodzinie adopcyjnej, w której mimo dóbr materialnych zabrakło miłości. To mężczyzna ponadprzeciętnie inteligentny, introwertyk, bawiący się w swoistego sprawiedliwego. Pewnego dnia spotyka  dziewczynę, która burzy wszystko na czym do tej pory opierał swój zamknięty, poukładany świat. Marta okazuje się być dla mężczyzn  tym, kim Piotr jest dla kobiet. Pchana przeżyciami z dzieciństwa szuka zemsty na każdym frajerze, który myśli , że ją poderwał. Przewrotny los wręcz zderza ich ze sobą. Pochłonięci wzajemną fascynacją, tracą czujność i zostają wciągnięci w niebezpieczny i brutalny świat klubów dla seksoholików, gdzie wyuzdanie miesza się ze śmiercią. Czy Piotrowi uda się ocalić Martę i powrócić do dawnego życia? Czy Marcie uda się pomścić własną stratę z dzieciństwa i zapomnieć o Piotrze? To pytania, których odpowiedź znajdziecie na kartach książki „Psychol” . 

Znajdziesz mnie też na Legimi i Empik​

Dodaj komentarz