W ciemności cz. 3

Rozdział 3 

Maleńka – zarzuciłem sobie jej udo na swoje biodro. – Jesteś jak narkotyk. Byłem na głodzie od naszego ostatniego spotkania i teraz jestem na haju… Jesteś moją heroiną i chcę cię więcej, nie wydaje mi się żebym mógł przedawkować – zagłębiałem w niej palce drażniąc wejście i pragnąc poczuć ją bardziej.
– Tak… – jęknęła.
– Tak, chcesz więcej? – bawiłem się jej cipką, czując ucisk w spodniach.
– Tak – wyjęczała.
– O ile więcej chcesz? – przylgnąłem do jej cipki rozpychanymi penisem spodniami. – Chcesz wszystkiego?
– Tak…
– To weź to, czego pragniesz – docisnąłem jej biodra do swoich. – Pokaż mi czego chcesz.

Poczułem jej dłonie, najpierw na swoich ramionach i gorączkowo przesuwające się niżej. Wcisnęły się między nasze ciała mocując się z zapięciem spodni. Nie mogłem uwierzyć w to, co się działo. Ona mnie pragnęła, tak mocno jak ja jej!

Drżącymi dłońmi odpinała guzik spodni, by po chwili mocować się z suwakiem. Bardzo chciałem jej pomóc, uwolnić się od uciskającego materiału, napawając się równocześnie torturą uwięzionej w spodniach męskości. Czułem się tak, jakbym był tuż przed orgazmem. Podniecenie mrowiło mnie w jądrach, nabrzmiewało penisa coraz bardziej z każdą ciągnącą się w nieskończoność sekundą. Rozpięła rozporek i objęła go niepewnie palcami. Zamarła z ustami przy moich ustach.

Zrobimy tylko to, czego będziesz chciała – szepnąłem w jej usta. – Nic więcej.

Mówiąc to wiedziałem, że chce wszystkiego, że chce mnie w środku, ale wciąż się waha. Nie wiedziała w końcu kogo tak na prawdę pragnie. Podniecało mnie to niewyobrażalnie. Pożąda mnie piękna kobieta, nie ze względu na wygląd czy to kim jestem, tylko… po prostu mnie pragnie!

Czekałem na to, co zrobi. Podciągnęła nogę wyżej, zaczepiając palcami stopy pasek moich spodni i ściągnęła je ze mnie. Zostałem w samej koszulce z kutasem obolałym wręcz w oczekiwaniu. Przylgnęła do mnie ciałem, czułem jej cipkę na swoich jądrach, twarde piersi na swoim torsie.

Jej pożądanie dorównywało mojemu.

Jak chcesz mnie poczuć? – zapytałem w jej usta.
– W środku – szepnęła i zaczęła ssać mój język.

Nie potrafiłem się dłużej kontrolować.

Obróciłem ją na plecy i ułożyłem się między jej udami.

Teraz? – zapytałem pewny jej odpowiedzi.
– Wsadź mi go! – warknęła. – Wejdź we mnie, bo oszaleję!

Przylgnąłem do jej cipki czubkiem penisa, zagłębiając się w niej na centymetr, by po chwili się wycofać.
Złapała mnie za biodra i przyciągnęła mocno.

Nie baw się ze mną – mruknęła. – Pieprz mnie!

Nie miałem już siły na gierki. Pchnąłem mocno, wbijając się głęboko w jej gorące wnętrze. Jęk rozkoszy pieścił moje zmysły. Zacząłem się w niej poruszać, czując jej oddech przy uchu. Przechwyciłem go ustami, smakując jej drżące wargi. Tarłem nabrzmiałym do granic wytrzymałości penisem o jej wnętrze, czując każdy szlif natury wnętrza jej cipki na skórze kutasa. Może to dzięki brakowi zmysłu wzorku reszta zmysłów odbierała wrażenia w dwójnasób, ale czułem się, jakbym miał eksplodować z ich nadmiaru. Poruszałem się w niej coraz gwałtowniej, rejestrując równocześnie swoje jęki, to też nie zdarzyło mi się nigdy dotąd.
W pewnym momencie Agnieszka zaczęła jęczeć, prawie wyć!

Tak! – krzyczała już teraz. – Rób mi to…

Nie wytrzymałem dłużej. W moich jądrach zawrzał wulkan, by po chwili wyrzucić z siebie strumienie spermy w jej śliskie, pulsujące wnętrze.

Leżałem na niej z ustami przy jej uchu, dysząc z wysiłku i rozkoszy. Nie czułem nigdy czegoś tak doskonałego, co poraziło by mój mózg jak przed chwilą! Czy to miłość, czy zauroczenie i pożądanie? Może jedno i drugie?
Położyłem się obok niej, słyszałem jej przyspieszony oddech.

Mógłbym się zakochać – powiedziałem bez namysłu.
– Ja też – odpowiedziała, zanim dotarł do mnie sens wypowiedzianych przeze mnie słów.
– Dobranoc – szepnąłem wystraszony tym, co przed chwilą powiedziałem.

Zamarłem, czekając na to co powie, ale usłyszałem tylko jej oddech, wolniejszy i spokojniejszy. Usypiała.

Miałem ochotę zostać z nią i zobaczyć jej reakcję, gdy obudzi się rano. Czułem ogarniającą mnie senność, więc ostrożnie podniosłem się z łóżka i odszukałem po omacku spodnie i buty.
Wyszedłem z jej mieszkania i wróciłem do swojego.

W drodze do sypialni rozebrałem się, rzucając na podłogę części ubrania i wsunąłem się pod chłodną kołdrę. Usnąłem natychmiast.

Rano zerwałem się jak oparzony, zaspałem na zajęcia. Trudno, byle zdążyć ją zobaczyć.
Na wszystkich przerwach wypatrywałem jej. Po zajęciach usiadłem na murku przy wejściu do budynku i czekałem, kiedy wyjdzie. Na pewno przyjechała, bo widziałem jej auto. Jako ostatnie zajęcia miała wykład, więc może będę musiał poczekać jeszcze godzinę. Pogoda była iście jesienna w polskim złotym stylu. Słońce i prawie letnia temperatura.

Czekając tak, posłyszałem rozmowę trzech kolesi stojących nieopodal przy popielniczce.

Widziałeś tą furę? – zapytał jeden z nich. – Kurwa, ale cacko.
– A widziałeś suczkę, jaka się nią wozi? – zapytał drugi. – To dopiero cacko. Chętne bym się przejechał jej furą z głową tej suczy na moim drągu.
– Pewnie bogaty tatuś – zaśmiał się trzeci. – Albo kurewka na dorobku.

Czułem, jak krew uderza mi do głowy. Miałem ochotę podejść do nich i przywalić im bez ostrzeżenia.

Będziemy ćwiczyć nasze serca i ciała dla osiągnięcia silnego ducha… będziemy dążyć do opanowania sztuki karate, aby nasze ciało i zmysły stały się doskonałe… będziemy przestrzegać zasad grzeczności, poszanowania starszych i powstrzymywać się od gwałtowności z wyjątkiem koniecznej obrony zagrożonego życia, lub zdrowia nie będziemy stosować sztuki karate poza Dojo”

Pomogło.
Opanowałem się rozluźniając zaciśnięte pięści. Czekałem, oddychając powoli i głęboko.

W końcu zobaczyłem ją w drzwiach. Lekka sukienka przed kolana, rozpuszczone włosy. Piękno w czystej postaci. Zauważyła mnie i uśmiechnęła się, idąc w moim kierunku.

Cześć ślicznotko – jeden z kolesi zastąpił jej drogę. – Może się bliżej poznamy?
– Pokażesz nam swoje autko, a my ci pokażemy coś ciekawego – zarechotał obleśnie drugi.

Nie czekałem dłużej, widząc wystraszony wyraz twarzy Agnieszki.

Cześć Aga – przecisnąłem się między zdziwionymi moim zachowaniem kolesiami. – Czekałem na ciebie.
– Koleś! – warknął najwyższy z nich. – Masz problem?

Widziałem jak się nastroszył zaciskając szczęki.

Nie mam – odpowiedziałem, patrząc mu w oczy. – Ale ty za chwilę możesz mieć.

Naciągnąłem ściągacz koszulki przy szyi, odsłaniając część tatuażu, zdobiącego moją pierś. Jeśli był choć trochę zorientowany, to zrozumie, że lepiej ze mną nie zaczynać.

Zostaw go – pociągnął go niższy. – Idziemy.
– Niby dlaczego – fuknął ten najwyższy.
– Zostaw, kurwa – powtórzył przez zaciśnięte zęby. – Chodźmy.

Mierzył mnie jeszcze chwilę wzrokiem, po czym obciął nim Agnieszkę, zatrzymując na dłużej bezczelny wzrok na jej biuście, w końcu się odwrócił i poszedł, a za nim pozostali.

Odwrócił się jeszcze i spojrzał na mnie w sposób sugerujący, że to jeszcze nie koniec. Jakbym się bał. Ech.

Co to było? – głos Agnieszki przerwał nasz pojedynek na spojrzenia.
– Co? – nie wiedziałem o co dokładnie pyta.
– To – wskazała dłonią odchodzących kolesi i mnie. – O co chodziło z tym tatuażem?
– Karate – wyjaśniłem. – Pokazałem im tatuaż jako ostrzeżenie, że mogę ich skrzywdzić. – Przejedziemy się gdzieś? – zmieniłem temat.
– Ok – odparła niepewnie, patrząc na swoje auto.
– Pojedziemy moim – wskazałem na parking w oddaleniu od jej samochodu.
– Ok – odparła z ulgą.

Zeszliśmy ze schodów między auta.

Mam jechać TYM?! – wskazała na mój motocykl.
– Wiem, że nie jest tak piękny jak twoje Porsche – uśmiechnąłem się. – Ale również daje dużo frajdy z jazdy.

Wziąłem w ręce kask i nałożyłem jej go, zapinając pod brodą. Usiadłem na siedzeniu, zakładając swój i wskazując siedzenie za sobą. Stała przez chwilę wahając się najwyraźniej, ale po chwili usiadła za mną trochę nieporadnie.

Trzymaj się mocno – krzyknąłem, odpalając silnik.

Trzymała się uchwytu za sobą, co mnie rozśmieszyło. Wiedziałem już co zrobi, gdy tylko ruszę. Przy pierwszym przechyle poczułem jej dłonie oplatające mnie w pasie, tak jak przewidziałem. Czułem jej piersi na plecach i uda, którymi mnie obejmowała. Przeszkadzała mi tylko torba z zeszytami, którą wcisnęła między nas.

Dodaj komentarz