W ciemności cz. 4

Rozdział 4

Jechałem do lasu, w moje ulubione miejsce przy jeziorku. W taką pogodę było tam wielu spacerowiczów z psami i matek z dziećmi, ale znałem jedno z miejsc, w które niewielu chciało się zapuszczać.
Ominąłem błotnisty, zarośnięty gęsto kawałek terenu i pojechałem dalej, nad jezioro.

To tu – zaparkowałem przy wysokich, dziko rosnących krzewach. – Pięknie tu. Nie uważasz? – spytałem ściągając kask.
– Faktycznie – stwierdziła, wygładzając rozczochrane włosy. – Tak blisko centrum miasta, a tak cicho.

Miała zarumienione policzki, a oczy jej błyszczały.

Podobało ci się? – ciekawe, czy to jej pierwsza przejażdżka na motorze.
– Tak – uśmiechnęła się patrząc mi w oczy. – Dziękuję, że przegoniłeś tych imbecyli.
– Nie ma za co – podszedłem do niej bliżej. – Chętnie przyjmę całusa w nagrodę – bezwstydnie wpatrywałem się w jej usta.

Pokonała dzielący nas dystans, wspięła się na palce i przymykając oczy, pocałowała mnie delikatnie. Nie miałem ochoty na buziaka, tylko na pocałunek. Przypomniały mi się jej zachłanne usta nocą. Przyciągnąłem ją do siebie i wpiłem się w miękkie wargi, penetrując językiem wnętrze jej ust. Z jękiem oddała pocałunek, obejmując dłońmi moją szyję i tak jak w nocy, wplatając mi palce we włosy. Miałem ochotę wziąć ją tutaj, na trawie. Ręce same zjechały na jej pośladki, głaszcząc je i dociskając jej biodra do moich. Nie mogła nie zauważyć mojego podniecenia. Nie odsunęła się jednak, zaczęła się zatracać w pocałunku przylegając do mnie. Odchyliła głowę do tyłu, odsłaniając szyję. Badałem ustami płatek jej ucha i niżej, wyczułem tętnicę na jej szyi, przez którą w szaleńczym tempie przepływała krew, pompowana w przyśpieszonym tempie przez serce. Mój puls również zwariował. Dyszałem jak podczas biegu. Kolana same ugięły się, jakby niezdolne do utrzymania nas w pozycji pionowej.

Leżeliśmy na rozgrzanej słońcem trawie, pozwalając dłoniom poznawać swoje ciała nawzajem. Agnieszka zaczęła ze mnie ściągać koszulkę, więc pomogłem jej jednym szarpnięciem. Następna była jej sukienka, stanik i majtki. Wreszcie widziałem ją w świetle dnia. Przez głowę przemknęła mi myśl, że w nocy oddała się jednemu mężczyźnie, a teraz innemu. W końcu nie wiedziała, że to jeden i ten sam facet. Myśl ta jednak tak samo szybko zniknęła, jak się wcześniej pojawiła w momencie, gdy poczułem jej dłoń na brzuchu, wciskającą się do spodni i palce dotykające główki penisa.

Odpiąłem zamek i zrzuciłem je z siebie. Byliśmy nadzy.

Obróciła mnie na plecy i położyła się na mnie, ocierając się piersiami o mój tors. Patrzyła na mnie roziskrzonym wzrokiem z dziwnym uśmiechem, jakby coś chciała powiedzieć, ale się powstrzymywała. W końcu uniosła się i nabiła na mnie z jękiem. Obserwowałem jej twarz, dopieszczaną dodatkowo przez słońce, przebijające się przez krzewy i jej piersi kołyszące się w rytm ruchów, gdy unosiła się i opadała ujeżdżając mnie i srebrną łzę kołyszącą się między nimi na łańcuszku. Nie wytrzymałem tego tempa, emocje, które mną targały potrzebowały gwałtowniejszego zaspokojenia. Musiałem być na górze. Obróciłem ją na plecy, nie wychodząc z niej nawet na chwilę. Trwałem przez chwilę w bezruchu, napawając się jej widokiem, splątanymi włosami, spuchniętymi ustami, oczami zmrużonymi przez rozkosz i nabrzmiałymi piersiami unoszącymi się w przyśpieszonym oddechu.

Nie baw się ze mną – mruknęła tak jak w nocy, uśmiechając się. – Pieprz mnie!

Opierając się na łokciach zacząłem się w niej poruszać, obserwując jej twarz. Każdemu mojemu pchnięciu towarzyszył jęk, tym głośniejszy im gwałtowniej w nią wchodziłem. Wbijała mi boleśnie paznokcie w ramiona, zaciskając powieki. Mógłbym tak kochać się z nią w nieskończoność.

Adamie – jęknęła w końcu, wyginając się. – Adamie…

Drżała, a ja z jękiem zacząłem przekraczać punkt, od którego rozkosz rośnie szybko i nie można już spowolnić ruchów, pchnięcia stają się tak gwałtowne, że w końcu ciało eksploduje z błyskiem supernowej w mózgu.

Leżałem na Agnieszce, obejmując ją, by nie mogła się ruszyć. Miałem uczucie, jakbym od jej najmniejszego ruchu, mógł się rozpaść na tysiąc kawałków.

Mogłabym się zakochać – usłyszałem jej szept.

Czy ona wie, że jej nocny kochanek to ja?!
Spojrzałem na nią badawczo. Leżała spokojnie z zamkniętymi oczami i lekkim uśmiechem.

Usiadłem obok niej na trawie, patrząc na cipkę z której wypływały nasze soki, nie mając odwagi zadać jej tego pytania. Usiadła również i potarła delikatnie palcem mojego wciąż sterczącego fiuta, z którego wypływały ostatnie krople. Uniosła dłoń do ust i polizała palec.

Jesteś pyszny – powiedziała z uśmiechem.
– Ty też – odpowiedziałem.

Nie zapytała skąd to wiem. O cholera! Kiedy się zdradziłem?!

Sięgnąłem po jej sukienkę i jej podałem. Założyła stanik, sukienkę a majtki podała mi.

Zatrzymaj je – poprosiła z niewinną miną.

Założyłem koszulkę i spodnie, wciskając jej bieliznę do kieszeni.

Jedźmy – sięgnęła po kask, po udzie spływała jej moja sperma.

Na ten widok, spodnie znów zaczęły mnie cisnąć. Ona na prawdę była jak narkotyk!
Założyłem kask i wsiadłem na motor, sięgając po jej torbę.

Więc jedźmy – odpaliłem motor.

Usiadła za mną, a ja oczami wyobraźni widziałem jej śliską cipkę na skórze siedzenia. Zostanie na nim jej ślad, tak jak i na mnie… i we mnie.
Dojechaliśmy pod szkołę, na pusty już prawie parking. Zsiadła z motoru, oddała mi kask i podeszła do auta szukając kluczyków w torbie.

Do jutra – mówiąc to nie patrzyła na mnie, ale widziałem, że się uśmiecha. – Dzieli nas tylko noc.

Wsiadła do auta i opuściła szybę. Nic nie mówiła, tylko patrzyła, jakby czekała na coś.
Przecież jej nie powiem, że ją kocham! Nie wiem nawet co czuję! Muszę to przemyśleć.

Do jutra – rzuciłem tylko i odjechałem.

Gdy byłem już za rogiem budynku, pewny że mnie nie widzi, zatrzymałem się. Musiałem ochłonąć, bo się gdzieś rozwalę w tym stanie i zwyczajnie chciałem jeszcze na nią spojrzeć. Wyłączyłem silnik i zdjąłem kask. Podszedłem do budynku, wyglądając zza rogu.
Nie odjechała jeszcze. Byłem sporo oddalony od niej, ale zauważyłem trzech kolesi podchodzących do jej auta, tych samych, którzy zaczepiali ją wcześniej.
Jeden z nich otworzył drzwi kierowcy i szarpał się z nią przez chwilę. Dwóch pozostałych wpakowało się od strony pasażera. Wyglądało tak, jakby ją przepychali na tylne siedzenie, po czym odjechali!
Kurwa! Co robić?! – myślałem gorączkowo.
Ma podsłuch, więc ją znajdę. Wyciągnąłem ze schowka telefon, załączając namierzanie. Ok, wiem gdzie są. Włączyłem GPS, sprzęgając go z namierzaniem. Wskoczyłem na motor i pojechałem za nimi jak po sznurku.
W końcu zobaczyłem auto. Trzymałem się w pewnej odległości od nich, aż usłyszałem w słuchawce ich głosy.

Co suczko? – to był głos tego najwyższego. – Myślałaś, że wykpisz się tym kolesiem? Mówiłem ci, że chcę się przejechać twoją furą i że pokażę ci coś, co na pewno ci się spodoba.
– Ty – usłyszałem inny głos. – Lala nie ma majtek.
– Czekałaś na nas, czy ściągnął ci je ten chłoptaś? – znów głos najwyższego z nich. – My pokażemy ci trzy razy więcej niż on. Za chwilę się przekonasz jak…

Tu straciłem zasięg przez zwiększającą się odległość, wjechali na trasę szybkiego ruchu i niestety nie byłem w stanie dotrzymać im tempa. Ale znajdę ich.
Po dziesięciu minutach drogi, lokalizator pokazał mi miejsce w którym się zatrzymali. Dojechałem w pobliże i zostawiłem motor w krzakach, w pewnej odległości, chcąc ich niepostrzeżenie podejść. Byli w kamieniołomach.
Porsche stało przy jakimś rozwalającym się budynku z zamurowanymi oknami.

No suczko, teraz się zabawimy – wreszcie złapałem zasięg. – Będziesz grzeczną dziewczynką i uklękniesz ipossiesz każdego fiuta tak, jakby to był najlepszy lizaczek jakiego spróbowałaś w życiu. Będziesz ssała tak długo, aż się na ciebie spuścimy. Później zerżniemy cię w każdy możliwy otwór, a ty będziesz jęczała z radości. Rozumiesz?

Tego już było za wiele, nie starałem się nawet uspokoić, po prostu wziąłem z kopa drzwi, wpadając z impetem do środka.

Ostatnie co zarejestrowałem, to ich zdziwione spojrzenia i sterczący fiut tego najwyższego, w odległości pół metra od twarzy Agnieszki, klęczącej na ziemi i przytrzymywanej w tej pozycji przez dwóch pozostałych.

Gdy zasłona wściekłości spadła z moich oczu i przestałem wreszcie widzieć na czerwono, stałem na rozstawionych szeroko nogach dysząc dziko, a obok leżeli nieprzytomni kolesie, w tym jeden ze spodniami na wysokości kolan z wciąż sterczącym fiutem.

Rozejrzałem się w poszukiwaniu Agnieszki.
Siedziała skulona na ziemi z obdrapanymi kolanami, popłakana.

Zrobili ci krzywdę? – podszedłem do niej i pomogłem jej wstać.
– Nie – odpowiedziała cicho. – Zdążyłeś.
– Chodźmy stąd – zaprowadziłem ją do auta i posadziłem na miejscu pasażera.

Zawiozłem ją do jej domu, przez całą drogę milczała.

Chcesz to zgłosić na policję? – zapytałem wyjmując klucze do mieszkania z jej drżących rąk.
– Nie wiem – głos też jej drżał. – Nie chcę, nie teraz.
– Dobrze – pogłaskałem ją po twarzy. – Mam zostać z tobą?
– Nie – odparła. – Jedź po motor. Zadzwonię później, teraz muszę się umyć. Dziękuję Adamie – uśmiechnęła się słabo, zamykając za sobą drzwi mieszkania.

Postałem pod nimi jeszcze chwilę, po czym zadzwoniłem po taksówkę i wróciłem nią do kamieniołomów.
Nie było ich już w budynku, nie wiem jak się ewakuowali, ale nie zamierzałem ich teraz szukać. Jutro też jest dzień.

Z mieszkania zadzwoniłem do Agnieszki. Głos miała spokojny i wydawało mi się, że się nawet uśmiecha. Umówiliśmy się, że rano po nią przyjadę i zabiorę do szkoły.

Wieczorem znów słuchałem odgłosów jej wieczornej krzątaniny, do momentu gdy usnąłem przytulając do policzka jej majtki.

W nocy śniłem o jej ciele, o jej ustach błądzących po mojej skórze i obejmujących kutasa, przyjmując go głęboko, drażniąc językiem.

Obudziłem się zlany potem i rozpalony, jak w gorączce. Pomimo że nie spałem, czułem nadal jej usta na penisie i jej włosy łaskoczące moje uda i brzuch, dłonie uciskające jądra. Zdezorientowany i oszołomiony sięgnąłem do lampki przy łóżku.

Nie próbuj – usłyszałem rozkazujący szept.
– Agnieszka?! – tyle tylko zdołałem wydusić w zdumieniu.

Podciągnęła się wyżej kładąc się na mnie, była naga.

A masz więcej potencjalnych klientek na alarm, które odwiedzasz nocą i ratujesz z opałów? – wcisnęła rękę między nasze ciała i zacisnęła palce na moim fiucie.
– Nie – wyjęczałem, łapiąc ją za biodra i torując sobie kolanami drogę między jej udami.

Podciągnąłem ją do góry, nabijając na siebie.
Sięgnąłem ręką i namacałem włącznik lampki, zaświeciłem światło.

Kiedy się zorientowałaś? – patrzyłem w jej roześmiane oczy.
– Dziś w lesie – odparła. – Gdy mnie pocałowałeś i gdy poczułam twój zapach i dotknęłam włosów i gdy jęczałeś z rozkoszy.
– Sprytna bestia z ciebie – trzymałem dłonie na jej pośladkach dociskając do siebie.

Zacząłem nią poruszać w górę i w dół czując, że długo nie wytrzymam. I nie wytrzymałem, skończyłem przed nią i… przez nią. Położyła się obok.

Jakim cudem tak szybko mnie znalazłeś? – podparła się na łokciu, patrząc na mnie uważnie.
– Dzięki temu – wskazałem wisiorek na jej szyi.
– Nie rozumiem – ujęła brelok w palce.
– Wiesz, że pracuję w firmie zajmującej się monitoringiem, alarmami i tym podobnymi rzeczami?
– Wiem – odparła, nie widząc najwyraźniej związku.
– Dla niektórych klientów zakładamy również podsłuchy i urządzenia namierzające, tak mniej oficjalnie. – Szukałem na jej twarzy oburzenia.
– Chcesz powiedzieć, że… – uniosła brwi – tu mam namierzanie? – przyglądała się uważnie wisiorkowi.
– I podsłuch – patrzyłem na jej twarz czekając, kiedy się wkurzy. – I jeszcze w mieszkaniu… – chciałem być z nią zupełnie szczery.

Patrzyła na wisiorek, trawiąc najwyraźniej informacje o tym, czego się dopuściłem.

Dlaczego ja? – jej spojrzenie mówiło wyraźnie, że nie przyjmie żadnych ściem.
– To była miłość od pierwszego wejrzenia – tak najtrafniej mogłem jej to wyjaśnić.
– Wiesz Adamie – uśmiechnęła się mrużąc oczy. – Jesteś bardzo niegrzecznym chłopcem – uszczypnęła mnie w sutek. – A niegrzeczni chłopcy muszą ponieść srogą karę – pochyliła się i ugryzła mnie w pierś, po czym powiodła językiem po tatuażu na piersi. – Wiele razy muszę cię za to ukarać…

Jej język powędrował niżej, na mój brzuch.

Będę cię karać, a ty będziesz prosił o więcej – całowała mnie w pachwinach, omijając penisa, który rósł przygotowując się na spotkanie z jej ustami. – A wisiorek zatrzymam z jego nową zawartością. Podoba mi się to.

Spojrzałem w dół, obserwując jej pełne usta obejmujące czubek kutasa. Słyszałem, jak mruczy, przyjmując kolejne jego centymetry.

Niegrzeczny chłopiec…

Dodaj komentarz