Wakacyjny epizod cz. 24

Rozdział 24

Napięcie

TOMEK

Po pełnej napięcia nocy, gdy to spałem czujnym, pełnym koszmarów snem, czułem się rozbity i niewyspany. Nie śniło mi się nic określonego i jedyne co pamiętam, to duszna, pełna parnego gorąca atmosfera. Otaczał mnie mrok i liście, które zwisały zewsząd. Były grube, mięsiste i ciężkie. Próbowałem się przez nie przecisnąć, lecz ich masywność powstrzymywała mnie. W efekcie parłem przez nie, niczym taran, a one rozchuśtane przeze mnie, trącały moje ciało, przewracając co chwila. Nie bałem się, nie odczuwałem lęku, a jedynie ciekawość zabarwioną podekscytowaniem w oczekiwaniu na to, co czeka mnie, gdy uda mi się wreszcie wyjść spomiędzy liści i zobaczyć, co czeka za nimi.

Obudziłem się i momentalnie przypomniałem sobie opowieść Filipa i to, jak mocno pobudziła moją wyobraźnię. Mężczyzna w szkolnej łaźni i kilkunastoletni Filip klęczący przed nim, robiący pierwszego w życiu loda. Czy bał się tego? Co czuł, gdy tamten facet przyduszał go penisem? Bał się, czy to było spełnienie jego fantazji? Jak ja chciałem to wiedzieć!

Usiadłem na łóżku, oddychając ciężko. Byłem spocony i czułem, że ten wyjazd będzie trudniejszy, niż pozostanie w mieście i bycie stalkowanym przez nieznajomą dziewczynę. Czy jednak zmieniłbym zdanie i nie wyjechał wiedząc, co spotka mnie tutaj? Cholera, nie! Absolutnie, bo czułem oto, jakby otwierały się przede mną wrota do nieznanego, czarodziejskiego i pełnego tajemnic do zdobycia, świata.

– Czyli jednak ty tak się po prostu budzisz.

Dobiegł mnie cichy głos Filipa, rozlewając się zmysłową pieszczotą w uszach. Nie wiem, co ten facet w sobie miał, ale podobało mi się w nim absolutnie wszystko.

– Jak?

– Gwałtownie – zaśmiał się. – Jakby cię ktoś dźgnął szpilką… w tyłek.

Spojrzałem na niego i znów to poczułem. Ściśnięcie w żołądku, jakby mi ktoś paluchy zacisnął wewnątrz brzucha. Pomyślałem, że to niesprawiedliwe, by ktoś mógł wyglądać aż tak dobrze. Idealnie mimo że, dopiero wstał.

Dotarło do mnie, co właśnie powiedział. Czy to dźgnięcie szpilką miało ukryty podtekst? Patrząc na jego minę byłem tego prawie pewny.

– Po tym, co opowiedziałeś mi przed snem, nie powinieneś się dziwić, że budzę się gwałtownie – mruknąłem.

– Masz na myśli pana od wuefu i to, co zrobił mi fiutem? – Miał świetny humor i w przeciwieństwie do mnie, był rześki, niczym skowronek – Jeśli ładnie poprosisz, to opowiem ci o swoim pierwszym razie. Tym PRAWDZIWYM pierwszym razie.

Po tych słowach wstał i podszedł do mnie. Pochylił się i gdy myślałem, że nie tyle opowie mi o swoich doznaniach seksualnych, lecz da mi próbkę tego, co go spotkało, on odgarnął mi tylko włosy i dał buziaka w czoło, na dłużej zatrzymując wargi przy mojej skroni.

Kup poprzedni tom pt. "Worek treningowy"! Ebook kupisz u mnie w sklepie, ale możesz też czytać na Legimi i w EmpikGo

Dodaj komentarz