Wakacyjny epizod cz. 9

Rozdział 9

Strzał

IZA

– Stop! – Musiałam to przerwać i to natychmiast! – Krok w tył, ale już!

Zabrzmiało to ciut głupio, bo staliśmy w wodzie. Poprawka – on stał, ja zawisałam, nie dosięgając stopami dna. – Ja rozumiem, że mamy wakacje i porywa nas czar chwili, ale sorry, to nie moim stylu.

Starając się robić jak najmniej hałasu, odpłynęłam w tył. Zagarniałam wodę do momentu, gdy stopy wyczuły łaskoczące skórę rośliny na dnie. W końcu stanęłam na dnie.

– Ok, wybacz. – Zbliżył się do mnie i w świetle księżyca widziałam, że nie jest zły, a wręcz przeciwnie, uśmiecha się lekko. – Musimy poczekać, aż byczki nacieszą się wodą i sobie pójdą. I tylko mam nadzieję, że nie znajdą naszych ubrań i butów.

Ja swoje rzuciłam za pień. – Odetchnęłam z ulgą, bo była szansa na to, że nikt nie dostrzeże kupki ciuchów w trawie.

– To jest szansa, że nie będziemy wracali nago – mruknął i zrobił to cholernie seksownie.

Musiałam przyznać, że był wręcz doskonały – przystojny, tajemniczy i ten tembr głosu!

– Słyszałem, jak mówiłaś, że ktoś od ciebie ma tu przyjechać – podjął szeptem po chwili milczenia. – Sorry, słyszałem, jak podczas drogi na stołówkę rozmawiałaś z panią Ulą.

– Tak! – Na myśl o przyjeździe taty momentalnie poczułam podekscytowanie. – Przyjedzie mój tata. Zna się na gastronomii, bo przez lata prowadził kilka punktów gastronomicznych. Zaproponowałam pani Uli, że można by spróbować reanimować obozową stołówkę.

– Super pomysł – pochwalił i słyszałam w jego głosie szczere uznanie. – Byłoby super, gdyby wyżywienie było na miejscu i nie trzeba by było chodzić taki kawał na posiłki. I to do kogo! Do zasyfiałej stołówki w której podają równie syfiaste żarcie.

– Dokładnie! – przyznałam podekscytowana. – A jaka pizda z właścicielki!

– Ciszej! – zganił mnie szeptem. – Po wodzie niesie głosy, a cholera wie, czy któryś nie pływa w pobliżu. Stasiek mówił, że to niezłe oszołomy i lepiej im nie wchodzić w drogę.

– Sorry – bąknęłam, nie czując wyrzutów sumienia. – No więc dzisiaj ma przyjechać tata z moim kuzynem i naszymi psami.

Zauważyłam, że na wieść o kuzynie grymas przemknął mu przez twarz. Czyżby był zazdrosny? No ładnie!

_____

Robię eksperyment i bardzo Cię proszę o wyrozumiałość. Aby dotrzeć do jeszcze większej liczby Czytelników, postanowiłam wejść na Wattpad 🙂 Dlatego też od teraz będę Cię przekierowywała na konto i kolejne części tej historii właśnie tam. Dziękuję za zrozumienie.

Kup poprzedni tom pt. "Worek treningowy"! Ebook kupisz u mnie w sklepie, ale możesz też czytać na Legimi i w EmpikGo

Dodaj komentarz