fbpx

Zakazana (XIV) – ostatnia

with Brak komentarzy

No to koniec:-) Ależ było mi ciężko rozstać się z tymi bohaterami 🙂

Ale ale!

Jeśli nie kupowałaś/łeś tego ebooka na części, to wstrzymaj się z zakupem. Rano będzie w całości, a na mail przyślę Ci kolejną część bezpłatnego ebooka (i dostęp do poprzednich) "Po drugiej stronie lustra  i niespodziankę!

Kupon na zniżkę 30 % na "Zakazana"

Zniżka będzie obowiązywała przez kilka dni i dostaną ją wyłącznie osoby zapisane na newsletter.

Jeśli jeszcze nie jesteś na tej liście to zapisz się czym prędzej!

Rozdział 28
- Co do cholery! - huknęło od drzwi w momencie, gdy Marcin siłował się z zapięciem moich dżinsów. - Wystarczy tego!

Teraz to ja oniemiałam i miałam wrażenie, że oto pijackie zwidy zastąpiły mi osłabiony odbiór fizycznych przyjemności. Gdyby to jednak były zwidy, nie szarpnęłyby kucającego przede mną, a właściwie przed pralką chłopaka, nie odrzuciły go do tyłu.
- Co jest, kurwa? - Marcin nie należał do chucherek, którymi można rzucać po ścianach. - A ty to kto?!
Zjeżył się i wyglądało na to, że jest gotów uderzyć przybysza.
- Jej ojciec, więc radzę ci wypierdalać!
Po tych słowach nastała cisza, a mnie ogarnęło coraz większe kołysanie i wirowanie świata wokół. Ciemność powitałam z ulgą.
***
Przesadziłem z reakcją.
Nie powinienem był tak od progu napadać na chłopaka, ale zwyczajnie się wściekłem. Jakiś młokos kucał przed półnagą Jagodą, a sytuacja nie pozostawiała wątpliwości co do jego zamiarów. Złapałem dryblasa za pasek sporni jedną ręką i za kark  drugą, po czym rzuciłem nim o ścianę. Byle dalej od Jagody. Ten zjeżył się i przyznam, że ucieszyłem się na możliwość siłowej konfrontacji. Może to o mnie źle świadczy, ale w tym momencie byłem gotów ukręcić mu łeb i zrobiłbym to gołymi rękoma. Nie zdążyłem jednak, bo Jagoda z zamkniętymi oczami zaczęła się niebezpiecznie przechylać w bok. Oczami wyobraźni widziałem jak spada z pralki, a jej głowa roztrzaskuje się o płytki podłogi. Skoczyłem i w ostatnim momencie udało mi się ją złapać, przywrócić ciału pion.
- Daj mi jej ubrania - warknąłem do oszołomionego chłopaka.
Najchętniej zrobiłbym mu wykład o seksie z pijanymi kobietami, ale po części rozumiałem młodziaka. Mieć taką dziewczynę przed sobą, w dodatku półnagą i chętną i nie ulec? Byłbym hipokrytą. W końcu ja, dorosły i doświadczony facet postawiłem wszystko na jedną kartę, a on miałby zrezygnować?
Podał mi stanik i bluzę, którą czym prędzej założyłem Jagodzie przez głowę. Biustonoszem nie zawracałem sobie głowy. Nie miałem cierpliwości i chciałem zabrać stąd dziewczynę jak najszybciej. Chłopak nie odzywał się, a tylko przyglądał moim działaniom z ponurą miną. Wziąłem Jagodę na ręce i niczym dziecko zaniosłem korytarzem i schodami w dół na parter. U podnóża schodów czekała na mnie Ewa.
- Biorę ją do domu - rzuciłem mijając Ewę. - I dziękuję za telefon. - Zatrzymałem się się na moment.
Nie umknął mi fakt, że Sebastian stał blisko Ewy i wyglądało na to, że mój plan znalezienia Jagodzie chłopaka nie powiódł się. Nie było mi żal. Mrugnąłem do obojga i kopniakiem otwierając drwi wejściowe wyszedłem w górskie mroźne powietrze. W samochodzie ułożyłem Jagodę na tylnym siedzeniu, nakryłem ją kocem. Powoli wytoczyłem auto z podjazdu i starając się okiełznać niecierpliwość, ruszyłem do domu. Nareszcie.
Oto Monika Liga:

Czyli Monika - matka i żona, gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od siedmiu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Leave a Reply