Zakazana cz. 6

Zakazana e-book romans erotyczny od Monika Liga

Rozdział szósty

Cholernie dziwne uczucie! W sumie to dobrze, że wdepnąłem w szkło. Ocknąłem się dzięki bólowi i odzyskałem kontakt z rzeczywistością. Przez tych kilka pierwszych sekund poczułem się, jakbym się cofnął w czasie. Stałem w kuchni, a patrzyłem na dziewczynę sprzed niespełna dwudziestu lat!

Beata, piękna dziewczyna. A myślałem, że o niej zapomniałem. Byłem pewien tego, że wszelkie intensywne uczucia umarły już dawno temu, a jej rzeczywista śmierć zamknęła ten rozdział w duszy na zawsze.

Teraz patrzyłem na wierną kopię i cała masa uczuć rozsadzała mi czaszkę, serce i brzuch. Dosłownie! Jakby masa bomb wybuchała w trzewiach. Nawet nie poczułem bólu, gdy wdepnąłem na strzaskany kieliszek! Niby stopa cofnęła się w naturalnym odruchu, ale nic poza tym. Gdy dziewczyna podbiegła do mnie i kucnęła przy bolącej stopie, a w końcu jednym pewnym ruchem wyciągnęła z niej szkło, zabolało, ale o wiele więcej czułem, patrząc na jej blond włosy, drobną twarz i wielkie oczy.

Mówiła coś o opatrzeniu rany, pytała o apteczkę, a ja nie potrafiłem nic odpowiedzieć. Mowa mi się popsuła! Dopiero pytanie o podniesienie stopy oburzyło mnie na tyle, że odblokowałem gardło. Po chwili zniknęła mi z oczu. Szukała łazienki.

Przez pełnych dziesięć sekund stałem niczym baran, obejmując dociśnięty do rany ręcznik. Opuściłem stopę, niezdolny do tkwienia w miejscu. Zastanawiałem się, na ile ten blond anioł jest wytworem mojej wyobraźni, a na ile prawdziwą istotą. Może jednak przeżyłem śmierć Beaty bardziej intensywnie, niż mi się wydawało? Może to zwidy lub jej duch błąka się po świecie? Prawdziwa córka śpi gdzieś na górze lub ukrywa się przede mną w pokoju na piętrze, a ja widzę eteryczną pozostałość po dawnej, jedynej miłości?

Zaraz! Przecież ja nie wierzę w takie urojenia! Duchy? Eteryczna pozostałość? Jasne!

Szedłem w ślad za dziewczyną, za słodkim zapachem jej perfum. Szukała łazienki, ja wiedziałem, w którym kierunku iść. Stała w drzwiach pokoju kąpielowego na parterze, a mnie aż zdławił zachwyt. Piękna, młoda, czysta i nieruchoma niczym posąg.

Wariowałem, czy to może upływ krwi spowodował niedotlenienie mózgu?

– Jak tu się kąpać na golasa, gdy masz przed sobą takie wielkie, niezasłonięte okno?!

Słysząc jej słowa, wyobraziłem ją sobie nagą, stojącą boso pośrodku łazienki. Chciałem to zobaczyć! Ją, nieletnią, nagą, moją córkę?!

– Da się zasłonić to okno – mruknąłem, stając za nią. Poczułem łaskotanie pukla włosów na piersi. Pasmo jej długich włosów skręcało się, odstając od pleców, na które opadało. Podszedłem aż tak blisko dziewczyny? Boże, jak ona pachnie!

– Dlaczego mnie pan straszy? – Odwróciła się, złapała mnie za poły koszuli, kciukami niechcący przejechała po mojej skórze. – Miał pan czekać w kuchni!

– Długo cię nie było. – Odskoczyłem od niej, tak silne pragnienie zaszumiało krwią w uszach i to wskutek ledwie muśnięcia skóry. Jakbym poczuł porażenie prądem w miejscu, którego dotknęła! Nie nieprzyjemne. Wręcz przeciwnie, ale to chyba jeszcze gorzej. – Zastanawiałem się czy zemdlałaś, czy może się zgubiłaś.

Znów coś mówiła, poprowadziła mnie na środek łazienki, zmusiła, bym usiadł. Dotyk delikatnych palców parzył przedramię, gdy je objęła. Nie słyszałem słów, którymi się do mnie zwracała, zbytnio kręciło mi się w głowie. Obserwowałem ruchy jej ciała, gdy otwierała kolejne szafki. Przyglądałem się kształtowi warg, gdy mówiła coś cicho. Bujanie objęło całą łazienkę, dziewczyna kręciła się wraz z nią. W końcu, nie mogąc tego wytrzymać, zamknąłem oczy. Tak było lepiej, spokojniej.

Uniosłem powieki i teraz już zarejestrowałem ból w stopie. Syknąłem, uniosłem głowę i w końcu usiadłem. Zaskoczyła mnie ilość krwi, którą straciłem. Nie wiedziałem, że stopa jest aż tak ukrwiona! Stojące obok mnie krzesło było upaćkane krwią, podobnie jak biała podłoga i cała moja stopa.

– Mam dzwonić po pogotowie?

Obróciłem się w kierunku głosu, zachwyt ponownie zacisnął mi gardło. Stać mnie było jedynie na zaprzeczenie ruchem głowy i odruchowe zaciśnięcie szczęk.

– Proszę nie stawać na stopie. – Zerwała się gwałtownie z siadu i na czworaka podeszła do mnie. – Pomogę panu wstać i zaprowadzę do kuchni albo pokoju. Chyba że chce pan iść spać, to do sypialni.

Pozwoliłem sobie pomóc, wsparłem się na drobnej dziewczynie. Parzył mnie ten dotyk i najchętniej uciekłbym po schodach na piętro i zamknął się w sypialni. Serce waliło mi niczym młotem i cieszyłem się, że tak pilnuję częstotliwości ćwiczeń kardio, bo dzięki temu nie padłem właśnie na zawał serca.

– Rano powinien pan jechać do lekarza, żeby obejrzał ranę – mówiła nadal i całe szczęście, bo mogłem się skupić na czymś poza ramionami, których dotykałem i muskającymi mnie włosami.

Czy się podnieciłem? Jak cholera jasna! Nie było to seksualne podniecenie, ale nadmierna ekscytacja. Chociaż z drugiej strony jej dotyk poruszał we mnie coś przedziwnego. To było seksualne, ale jakoś inaczej.

Cholera, fiksuję!

– To gdzie pana zaprowadzić? – Zatrzymała się, więc i ja nie mając wyjścia, stanąłem.

Musieliśmy wyglądać idiotycznie. Ja podskakujący na jednej nodze i ona, mieszcząca mi się pod pachą.

– Poproszę do kuchni. – Głos mam zmieniony i – ha! – brzmię, jakby mi w gardle utknęła kluska.

Poprowadziła mnie do stołu kuchennego, po czym stanęła przede mną, przyglądając mi się ze zmarszczonym czołem.

– Mów mi Marek – powiedziałem pierwsze, co przyszło mi do głowy.

– Ok – odparła ostrożnie, ale nie zdołała ukryć ulgi, która odmalowała się na ślicznej twarzy. – To ja może posprzątam szkło i… – Nie dokończyła, ale powiodła wzrokiem po podłodze.

– No tak – mruknąłem. – Wygląda, jakby ktoś zarżnął tu świnię. – Czyli masz na imię Jagoda. – Stwierdzenie godne nagrody Nobla!

– Tak. – Wyprostowała się, odwracając do mnie z poważną miną. – I chcę… – zawiesiła głos, odchrząknęła. – I chcę ci podziękować za przygarnięcie mnie. Wiem, że nie musisz, więc tym bardziej dziękuję.

– Nie potrafiłbym inaczej. – Gdyby ona wiedziała, jakie są moje pobudki. Nie te początkowe, bo faktycznie było to poczucie obowiązku. Teraz patrzyłem na kobietę z przeszłości. Tę, którą straciłem. – Poza tym widzisz, że dom jest wyjątkowo duży.

– O tak – zaśmiała się, podpierając pod boki i rozglądając wokoło. – I piękny. Ponoć to twoje dzieło.

– Skąd wiesz? – Czyżby interesowała się mną wcześniej? Jeśli tak, to po co? Chodzi o pieniądze?

– Kierowca, który mnie tu przywiózł jest chyba twoim fanem. – Z błądzącym po twarzy uśmiechem schylała się i zbierała kawałki szkła. – Jest pod wyraźnym wrażeniem osiągnięć i tego domu.

No tak, Zbyszek. Chyba nie tylko moja praca jest tym, co mu się podoba. Dobrze, że nie jestem homofobem. Chciałem coś odpowiedzieć, ale zapatrzyłem się w wypięty tyłeczek, gdy Jagoda pochyliła się po kolejny odłamek potrzaskanego kieliszka. Czy ona to robi celowo, czy nie zdaje sobie sprawy z seksowności tej prostej czynności? Ciężko w to uwierzyć. Ona sprzątała, a ja przyglądałem się włosom zsuwającym się z pleców na ramię, gdy się schylała i wracającym na miejsce, układającym się wzdłuż kręgosłupa, gdy unosiła się ponownie.

– To ja pójdę już spać. – Podparłem się ramionami, próbując wstać. Musiałem wynieść się z tego pomieszczenia i ochłonąć. – Nie musisz sprzątać. Pani Krysia jutro sprzątnie.

– Tak, jasne. – Dziewczyna wyprostowała się, podeszła do wyspy kuchennej i wrzuciła szkło do kosza pod zlewem. – Najpierw zejdzie na zawał bo pomyśli, że ja pana… przepraszam – ciebie zabiłam, albo ty mnie zaszlachtowałeś. – Ruszyła w moim kierunku, na co ucieszyłem się niczym wierny szczeniak. Dotknie mnie! Znów poczuję jej zapach. – Zbiorę to z grubsza, ale najpierw zaprowadzę cię na górę.

Taka młoda, a tak stanowcza. Ciekawe połączenie cech. Znów zarzuciła sobie moje ramię na szyję i objęła mnie w pasie. Dla niej byłem nieznanym ojcem, któremu w ramach podziękowania pomagała, podobnie jak wcześniej matce. Zwyczajny, obcy, starszy facet i tyle. Ja nie potrafiłem dać sobie rady z tym, co przy niej czułem. Nie umiałem patrzeć na nią jak na córkę! Była kobietą, którą straciłem, a ta teraz wróciła. Jak mam to oddzielić?! Jak złapać dystans i odnaleźć równowagę?!

Pozwoliłem poprowadzić się na górę i do drzwi sypialni. Nie pytała o pozwolenie, ale pchnęła drzwi, wprowadzając mnie do mojego pokoju.

Dodaj komentarz